Reklama

Reklama

Żużel. Kto wygra derby Falubaz – Stal? Wszystko w rękach tego człowieka

30 lat temu Piotr Protasiewicz zdał egzamin na licencję. Jest najstarszym zawodnikiem PGE Ekstraligi, ale przede wszystkim jest legendą Falubazu Zielona Góra. Trener Marek Cieślak powiedział kiedyś, że żużel bez Protasiewicza byłby zaściankowy. Falubaz ma szansę pokonać w debrach Stal, jeśli pan Piotr pojedzie jak za dawnych lat.

O 19.15 rozpoczną się 101. derby Marwis.pl Falubaz - Moje Bermudy Stal. Zielonogórzanie marzą o wygranej. Jeśli Piotr Protasiewicz pojedzie na poziomie, na jaki go stać, to Falubaz może sprawić niespodziankę.

Zawodnik pogubił się po potężnej kraksie w ćwierćfinale IMP. Wrócić może jednak w każdej chwili. Nieprzypadkowo Protasiewicza nazywają człowiekiem z żelaza. Robert Dowhan, były prezes Falubazu, opowiadał nam kiedyś, jak żużlowiec wyjechał na tor kilka dni po złamaniu obojczyka. Mimo potwornego bólu stanął pod taśmą i pomógł drużynie na tyle, na ile było to możliwe.

Reklama

Protasiewicz, pedant po czterdziestce

Kim jest człowiek, który ma w rękach klucz do wygranej Falubazu? Przede wszystkim jest stuprocentowym profesjonalistą, człowiekiem skoncentrowanym na sporcie. Trener Marek Cieślak brał go na zgrupowania kadry, nawet gdy wiedział, że zawodnik nie zmieści się w ścisłej kadrze. Chciał jednak, żeby młodzi mogli zobaczyć, jak powinien się prowadzić sportowiec po czterdziestce.

O Protasiewiczu mówią, że jest poukładany tak, jak rzeczy w jego szafie. Wszystko od linijki. Zresztą w warsztacie jest tak samo. I choć żużel to brudny sport, to wszędzie jest czysto. Protasiewicz nie tylko dba o sprzęt. On nie pozwoliłby sobie na jazdę w zabrudzonym kevlarze. Taki już jest.

Protasiewicz to zawodnik trudny w prowadzeniu. Trener, który go prowadzi, musi mu dokładnie wyjaśnić, dlaczego tor jest robiony tak, a nie inaczej. Jeśli jednak szkoleniowcowi uda się złapać z Protasiewiczem dobry kontakt, to ma w nim mądrego sprzymierzeńca.

Od Dowhana wziął kontrakt i przepis na jajecznicę

Jego historia rozpoczęła się w Falubazie. Wielką sławę przyniosła mu jednak jazda w Polonii Bydgoszcz, gdzie startował wspólnie z braćmi Gollobami. Po każdym meczu zawodnicy biegali do budynku klubowego, by sprawdzić, kto ile punktów zdobył. Porównywali później swoją zdobycz. Byli kolegami z zespołu, ale zachowywali się jak rywale. Wszystko to podkręcał Władysław Gollob, tata Tomasza i Jacka. Wtedy pisał on felietony w Przeglądzie Sportowym. Prawie zawsze znalazł miejsce na zjadliwy komentarz na temat Protasiewicza.

Powrót wielkiego zawodnika do Falubazu, to zasługa Dowhana. Pracował nad tym transferem dwa lata. Za pierwszym podejściem się nie udało. Klub przypominał wtedy magazyn, panowie negocjowali umowę w pomieszczeniu wypełnionym kartonami. Ten widok nie współgrał zawodnikowi z wizjami roztaczanymi przez Dowhana.

W końcu jednak Dowhan dopiął swego. Protasiewicz, jadąc na rozmowy, odebrał telefon od żony, że piekarnia wysłała im chleb a konto kontraktu. Dowhan umowę negocjował przy własnoręcznie przyrządzonej jajecznicy. Protasiewicz wziął przepis razem z kontraktem.

Od powrotu minęło wiele lat, zawodnik jest grubo po czterdziestce, ale w lidze nie przestaje zadziwiać. Napędza go pasja i ambicja. Ta ostatnia przeszkodziła mu w odniesieniu sukcesu w Grand Prix. Zawsze mu bardzo zależało i się spalał. Jednak na ligowych torach widzimy całkiem innego Protasiewicza. W derbach ze Stalą Falubaz potrzebuje tej lepszej wersji pana Piotra.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje