Reklama

Reklama

Żużel. Koniec z taryfą ulgową dla mistrza Zmarzlika. Chcą go wyrzucać nawet, jak nie zasłużył

W ostatnim meczu Motoru ze Stalą komentatorzy i eksperci w studio nSport+ przekonywali, że w 13. biegu sędzia powinien był wykluczyć Bartosza Zmarzlika. Czwórka panów była jednomyślna. Kiedyś byłoby to nie do pomyślenia. Dawniej mistrz był nietykalny. Pamiętamy barażowy bieg w finale IMP 2017, który był powtarzany do skutku, bo na tor upadali Zmarzlik z Januszem Kołodziejem. Raz na pewno z winy Zmarzlika.

Kiedyś było tak, że niemal każda sporna akcja z Bartoszem Zmarzlikiem była interpretowana na jego korzyść. Wśród opinii publicznej dominował ton: to jest nasz Bartuś, jego nie wolno ruszać. Nawet jeśli Zmarzlik nabroił, a to mu się czasami zdarzało, bo jeździł ostro i agresywnie.

Teraz Zmarzlik stał się Pedersenem

Moda jednak ma to do siebie, ze się zmienia. Teraz jest tak, że ta sama opinia publiczna już nie obchodzi się ze Zmarzlikiem niczym z jajkiem. Teraz nasz mistrz stał się polskim odpowiednikiem Nickiego Pedersena.

Czasem mu się upiecze, jak w meczu Moje Bermudy Stali z Eltrox Włókniarzem, gdzie na pierwszym łuku Bartosz przewrócił kolegę z drużyny Szymona Woźniaka. Wtedy sędzia powinien był go wykluczyć, ale tego nie zrobił.

Reklama

Winy Zmarzlika tyle, co kot napłakał

Można by pomyśleć, że w miniony weekend też się Zmarzlikowi upiekło, bo zarówno duet komentatorów (Tomasz Dryła, Tomasz Piszcz), jak i prowadzący studio Marcin Majewski i siedzący z nim ekspert Dawid Stachyra nie mieli wątpliwości: Zmarzllik do wykluczenia. Dryła po tym, jak Vaculik zaatakował i nadział się na tylne koło Zmarzlika zaczął delikatnie pytając Piszcza, czy wyobraża sobie powtórkę w czterech, a potem się zaczęło. Panowie niby nieśmiało, ale jednak dosadnie wyrażali swój pogląd na temat sytuacji.

Tymczasem winy Zmarzlika w 13. biegu było tyle, co kot napłakał. Zawodnik jechał swoim torem i nie zrobił na pierwszym łuku niczego niezwykłego. To Martin Vaculik ściął do krawężnika, przewrócił się i tyle. Sędzia, zresztą słusznie, wykluczył Słowaka.

Ktoś mógłby pomyśleć, że duet komentatorski chyba nie potrafił ukryć swojej sympatii dla Motoru i chciał wykluczenia Zmarzlika, bo oczywiste było, że w powtórce będzie on większym problemem dla miejscowej pary niż Vaculik. To się zresztą stało. Zmarzlik powtórkę wygrał. Ostatecznie Stal przegrała mecz trzema punktami. Strach pomyśleć, co by było, gdyby wynik był w drugą stronę.

Strefa Euro - zaprasza Paulina Czarnota-Bojarska i goście - Oglądaj!

Relacja audio z każdego meczu Euro tylko u nas - Słuchaj na żywo!



Dowiedz się więcej na temat: żużel | Bartosz Zmarzlik | Moje Bermudy Stal Gorzów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje