Reklama

Reklama

​Żużel. Kombinezony Zdunek Wybrzeża na sezon 2021. Gdańszczanie kolejny raz w szczytnym celu!

Poznaliśmy kombinezony Zdunek Wybrzeża na sezon 2021 - tym razem dominuje kolor niebieski. Gdańszczanie po raz kolejny nie zapomnieli o potrzebujących. Lada moment ma rozpocząć się licytacja, z której cały dochód zostanie przeznaczony na leczenie Niny Słupskiej, bratanicy sędziego żużlowego Pawła Słupskiego.

Nowe kombinezony żużlowców Zdunek Wybrzeża różnią się w porównaniu z poprzednimi sezonami - wcześniej akcentowany był kolor biały oraz czarny. Tym razem przyszedł czas na dominację niebieskiego. Kevlary zespołu znad morza robią duże wrażenie. Klub przedstawił je prezentując filmik. Kombinezon jako pierwszy założył Krystian Pieszczek - wychowanek i nowy kapitan gdańskiej drużyny.

Produkcja kombinezonu to wcale nie jest taka prosta sprawa, tylko skomplikowany proces. - Rozpoczyna się oczywiście od pomiaru zawodnika w naszym zakładzie. Termin realizacji waha się od 4-5 tygodni z racji tego, że są to kombinezony szyte na miarę. W szczycie sezonu, czyli w marcu/kwietniu terminy dochodzą nawet do dwóch miesięcy, ponieważ wielu zawodnikom trzeba uszyć kombinezony - wyjaśnia nam Łukasz Bojarski z firmy Golden Panther Race Wear, która od kilku lat współpracuje ze Zdunek Wybrzeżem. 

Reklama

- Generalnie produkcja kombinezonu sama w sobie, czyli uszycie - jeżeli ma się gotowe formy i projekt - to jest kwestia od jednego do dwóch dni. Okres oczekiwania jest tak długi, ponieważ wiąże się to z dopasowaniem projektu, z wymiarowaniem form, dograniem sponsorów przez zawodnika. Wszystko składa się na to, że trwa to do kilku tygodni - dodaje były żużlowiec, który po zakończeniu kariery przeprowadził się do Lęborka.

Gdańszczanie pierwszy kombinezon na sezon 2021 przeznaczą na licytację, z której cały dochód zostanie przekazany na leczenie Niny Słupskiej, bratanicy sędziego żużlowego Pawła Słupskiego. Dziewczynka choruje na SMA, a jej rodzina walczy o uzbieranie 9 milionów złotych na specjalistyczną terapię. Obecnie na jej koncie znajduje się 20 procent potrzebnej kwoty. - Jestem człowiekiem wrażliwym na krzywdę ludzką, a tym bardziej jeśli dzieje się ona dzieciom, którzy potrzebują pomocy, a od Państwa jej nie dostają. Nawet jakbym nie miał dla siebie, to ostatnią złotówkę przenaczę na chore dziecko. Uważam, że trzeba pomagać. Mamy taką możliwość - zaznacza nasz rozmówca. 

- Klub z Gdańska jest rozpoznawalny, ma szerokie grono kibiców, którzy ich wspierają. Postanowilismy to wspólnie wykorzystać w tak szczytnym celu. Chciałbym zachęcić wszystkich kibiców do wspierania Laury z Lęborka, Niny oraz innych chorych dzieci. Czasami wystarczy 5 złotych od każdej osoby. Jeżeli milion osób wpłaci po 5 złotych, to zbierzemy 5 milionów. Dla dorosłego człowieka to kilka minut, a dziecku może uratować życie i dać szansę na lepszy start - podsumowuje Bojarski.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL