Reklama

Reklama

Żużel. Kołodziej wyglądał jak w swoim sezonie życia. Włókniarz z taką jazdą szybko zapomni o play-offach

Oceniamy zawodników Eltrox Włókniarza i Fogo Unii po niedzielnym hicie PGE Ekstraligi. Zaimponował przede wszystkim Janusz Kołodziej, który na motocyklu wyglądał tak imponująco jak w swoim sezonie życia w 2010 roku. Z kolei po stronie częstochowskiej w zasadzie same rozczarowania. Lindgren pogrążony jest w kryzysie, a Smektała i Woryna wyglądają na całkowicie pogubionych.

Noty dla zawodników Eltrox Włókniarza Częstochowa:

Leon Madsen - 5. Jeden z nielicznych zawodników Włókniarza pod adresem, którego można napisać jakiekolwiek dobre słowo. Mimo wszystko Duńczyk trochę zaskoczył. Przede wszystkim słabymi startami, a przecież zawsze słynął z perfekcyjnego opanowania tego elementu. Wszyscy zdziwiliśmy się, gdy przed telewizyjną kamerą stwierdził, że silniki przygotowuje mu Brian Karger. Trzeba przyznać, że miały one dużą prędkość, ale rezerwy ciągle są. Wynik indywidualny się zgadza, drużyny zupełnie nie.

Jonas Jeppesen - 3. Na jego koncie tylko trzy punkty, ale chyba jego debiut nie wypadł źle. Raz, że Duńczyk ujął nas walecznością, bo naprawdę zostawił sporo serca na torze. Nie wyszedł mu w zasadzie jeden bieg, po którym szybko został zmieniony przez rezerwy taktyczne. Można jednak zaryzykować stwierdzenie, że Włókniarz ma na głowie większe problemy niż Jeppesen. Z tej mąki może być niezły chleb.

Kacper Woryna - 2. Wypadł bardzo blado. Jakby nie do końca odczytał jeszcze częstochowski tor. Momentami obierał złe ścieżki i często w łukach zbyt mocno wyłamywał motocykl. W konfrontacji z mistrzem Polski to musiał się skończyć źle. Trener Piotr Świderski chyba mocno w niego wierzy, skoro dał mu aż pięć szans startu.

Bartosz Smektała - 2. Jeśli w Częstochowie mają kaca po porażce z Fogo Unią, to w dużej mierze przyczynił się do tego Smektała. Jeden z głośniejszych transferów zimy. Niektórzy mówili, że jego przejście do Częstochowy było prawdziwą bombą, ale na razie mamy niewypał. W niedzielę wyglądał na pogubionego sprzętowo. Kto wie, być może też nie poradził sobie z presją startu przeciwko macierzystej drużynie. Występ do zapomnienia.

Fredrik Lindgren - 2+. Nie będziemy zbyt łaskawi dla Szweda. Rozbudził optymizm pierwszym biegiem, który wygrał w dobrym stylu. Dał nadzieje na to, że słabe wyniki z meczów sparingowych i Kryterium Asów w Bydgoszczy to był jedynie testy. Jednak z przekroju całego spotkania wiemy już, że problem Lindgrena jest głębszy. Ewidentnie coś się u niego nie zgadza. Jest zwyczajnie wolny.

Jakub Miśkowiak - 4+.
Zaczął świetnie. Atomowy ze startu. Później jak cała drużyna Włókniarza nieco się pogubił. Ale Miśkowiaka nie będziemy ganić za jedno zero. On ma być wartością dodaną drużyny, więc z tej roli zasadniczo się wywiązał. Dwucyfrówki leżą w gestii innych zawodników.

Bartłomiej Kowalski - 4. Wywalczył miejsce w składzie kosztem Świdnickiego i plamy nie dał. W zasadzie swoją prace wykonał na spory plus. Podwójne zwycięstwo w biegu juniorów, a później jeszcze dwa punkty w biegu dwunastym. Można zakładać, że z czasem będzie się rozkręcał i stanie się jeszcze pewniejszym punktem drużyny.

Mateusz Świdnicki - nie startował, bez oceny.

Noty dla zawodników Fogo Unii Leszno:

Emil Sajfutdinow - 4. Rosjanin kręcił nosem przed kamerą, bo nie był z siebie zadowolony, ale naszym zdaniem nie ma powodów do smutku. Tym razem świetnie pojechali pozostali seniorzy, ale Emil i tak pokazał, że w Częstochowie po prostu lubi jeździć. 

Janusz Kołodziej - 6. To była najlepsza wersja tego zawodnika. Kołodziej jechał tak jak w swoim najlepszym sezonie 2010. Szybki, zdecydowany, bez kalkulacji. Szerokie tory, gdzie można rozpędzić się przy samej bandzie wyraźnie mu leżą. Stara, tarnowska szkoła nie poszła na marne.

Jaimon Lindsey - 5. Zmazał plamę po blamażu na inaugurację. Po pierwszym starcie mogło się wydawać, że znów kolorowo nie będzie, ale szybkie korekty w sprzęcie dały efekt. Taki Lindsey to wielka broń mistrzów Polski.

Jason Doyle - 5. Bardzo solidny występ. Bez fajerwerków, ale średnia 2,0 punktów na bieg jest i bez żadnej wpadki. Nic dodać, nic ująć.

Piotr Pawlicki - 5. Trochę dłużej niż koledzy szukał odpowiednich ustawień sprzętu, ale gdy już je znalazł, był naprawdę szybki. On też może zapisać ten występ na duży plus. Plama po inauguracji zmazana.

Krzysztof Sadurski i Kacper Pludra - 1. Nie wygląda to najlepiej u progu sezonu. Dajmy jeszcze temu duetowi czas, ale na razie perspektywy na zdobywanie punktów w lidze są dość marne. W Lesznie jakoś muszą doczekać momentu, aż w PGE Ekstralidze będzie mógł zadebiutować Damian Ratajczak.

Szymon Szlauderbach - nie startował, bez oceny.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Reklama

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje