Reklama

Reklama

​Żużel. Kluby z PGE Ekstraligi mają problem. Szykuje się fala odwołanych sparingów

Kluby z PGE Ekstraligi mogą mieć poważne problemy. W teorii już za kilka dni mają odbyć się pierwsze sparingi przed sezonem 2021. Wiele wskazuje na to, że większość z nich niestety nie dojdzie do skutku. Powodem jest oczywiście kapryśna pogoda. Dodatkowo ich rozegranie może utrudnić przełożenie inauguracji zarówno pierwszej, jaki i drugiej ligi.


Wszystkie oczy zwrócone na GKSŻ

Najbliższe dni mogą okazać się kluczowe dla większości klubów występujących w PGE Ekstralidze. Sporo z nich zaplanowało bowiem sparingi z pierwszoligowcami. Jeszcze w tym tygodniu dowiemy się, czy niższe klasy rozgrywkowe ruszą zgodnie z planem, czyli na początku kwietnia. Jeżeli dojdzie do przełożenia pierwszej kolejki na maj lub późniejszą datę, oczywisty jest fakt, że drużyny z niższych lig nie będą chętne na odjechanie sparingu pod koniec marca.

Jeżeli władze polskiego żużla ugną się pod presją prezesów, którzy chcą przełożyć inaugurację, w sytuacji do nie pozazdroszczenia znajdzie się między innymi Motor Lublin. Podopieczni Jacka Ziółkowskiego mają bowiem w planach sparingi ze Zdunek Wybrzeżem Gdańsk oraz Unią Tarnów. To samo tyczy się Eltrox Włókniarza. Częstochowianie chcą zmierzyć się z wcześniej wspominaną Unią Tarnów oraz Aforti Startem Gniezno. Pierwszoligowcy z Ostrowa i Bydgoszczy widnieją z kolei na liście eWinner Apatora Toruń.

Reklama

W marcu jak w garncu

Swoje trzy grosze jak co roku musi wtrącić także kapryśna pogoda. Niestety, jak do tej pory, drużyny, które w tym roku wyjechały na swój tor można policzyć na palcach jednej ręki. W samej PGE Ekstralidze po treningowych jazdach są tylko Fogo Unia Leszno, Eltrox Włókniarz Częstochowa oraz eWinner Apator Toruń. Najgorzej sytuacja ma się na zachodzie kraju. Kilka dni temu trener Moje Bermudy Stali - Stanisław Chomski wspominał, że tor wciąż jest zamarznięty i na razie nie ma szans na organizację treningu. Szkoleniowiec Falubazu - Piotr Żyto rozważa natomiast odwołanie sparingów, by nie narażać zawodników na niepotrzebne urazy.

Wiele na to wskazuje, że plany przygotowawcze większości klubów występujących w najlepszej lidze świata właśnie legły w gruzach. Historia zna już jednak takie przypadki i nie trzeba sięgać pamięcią wcale daleko. W sezonie 2020, ze względu na pandemię koronawirusa, nie odbył się ani jeden sparing. Kibice bali się o poziom sportowy pierwszych spotkań, ale tak naprawdę nie mogli na nic narzekać. Żużlowcy byli głodni jazdy, a ich świetne przygotowanie doskonale pokazał mecz Moje Bermudy Stali z Fogo Unią Leszno, kiedy to w jednym z wyścigów Bartosz Zmarzlik i Piotr Pawlicki zrobili niemałe show dla kibiców siedzących przed telewizorami.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje