Reklama

Reklama

Żużel. Kilka dni awantury o 0,12 sekundy. O co chodzi?

Jaimon Lidsey otrzymał ostrzeżenie za utrudnianie startu w dziesiątej gonitwie meczu Fogo Unia Leszno – Moje Bermudy Stal Gorzów. Ta z pozoru błaha informacja wywołała lawinę dyskusji. O co chodzi ze słynnymi już 0,12 sekundy, na które poświęcono tyle godzin rozmów? Czym dla sędziego jest dziś telemetria i czy obecny stan jest optymalny?

Australijczyk otrzymał ostrzeżenie, mimo iż telewizyjne powtórki jasno pokazują, że puścił sprzęgło, gdy taśma startowa podniosła się już na tyle mocno, by znaleźć się na wysokości jego głowy. Dlaczego? Telemetria wykazała że reakcja startowa była niższa niż 0,12 sekundy. Co w związku z tym? - W kwestii dzisiejszego meczu: sędziowie dostali wytyczne, że przy starcie poniżej 0,12s powinni przerwać start i dać ostrzeżenie. I tak też dzisiaj mówiliśmy - tłumaczył na Twitterze Marcin Kuźbicki, komentator stacji Eleven Sports.

Pomoc, nie wykładnik

W mediach społecznościowych wywiązała się dyskusja. Prezes PGE Ekstraligi Wojciech Stępniewski nie do końca zgadzał się z wersją komentatorów, odsyłał wszystkich do przeczytania regulaminu i podkreślał, że telemetria jest dziś tylko pomocą dla arbitra, a nie obligatoryjnym prawem.

Reklama

Stępniewskiego popiera Leszek Demski, szef sędziów żużlowych. - Przy reakcji poniżej 0,12 s. sędzia otrzymuje informację że start mógł być nieprawidłowy. Decyzję o przerwaniu biegu i przyznaniu ostrzeżenia nadal jednak podejmuje sędzia na podstawie własnych obserwacji. Telemetria obecnie jest pomocą, a nie wykładnikiem decyzji - mówi on na łamach oficjalnego serwisu polskizuzel.pl.

Żużel bierze przykład z lekkoatletów

Skąd tak właściwie wzięła się ów abstrakcyjnie brzmiąca wartość - 0,12 sekundy? Wcale nie została ona wymyślona przez żużlowych decydentów. Na żużlowe tory przywędrowała ona z miejsc podobnych do nich nie tylko kształtem, ale i przeznaczeniem - lekkoatletycznych bieżni. Wieloletnie badania wykazały bowiem, iż ludzki organizm nie jest w stanie odebrać i przetworzyć sygnału startera w tak szybki sposób. Wyjście biegacza z bloków w mniej niż 0,1 sekundy po wystrzale pistoletu uznaje się więc za falstart.

Kuźbicki zauważył na Twitterze, że każdy wyścig meczu o trzecie miejsce, w którym zawodnik popisał się tak szybką reakcją startową (nawet jeśli przed zwolnieniem zamków stał nieruchomo) został przerwany przez sędziego. Abstrahując od tego czy sędzia popełnił błąd, czy też nie, warto zadać sobie pytanie czy dane telemetrii nie powinny w najbliższej przyszłości stać się obligatoryjne dla sędziego albo - mówiąc nieco bardziej dobitnie - czy najlepszej lidze świata przystoi opierać tak ważne dla wyniku decyzje na oku arbitra stojącego w sporej odległości od maszyny startowej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL