Reklama

Reklama

Żużel. Kiedy wróci Mateusz Tonder i czy zwiększy siłę rażenia Falubazu?

Mateusz Tonder ciągle leczy kontuzję złamanej ręki. Kilka dni temu mówiło się, że za chwilę wróci na tor, ale w jego przypadku trzeba uzbroić się w cierpliwość. - Ręka zawodnika ciągle jest słaba. Trzeba odbudować w niej siłę, aby można było mówić o jeździe na motocyklu - słyszymy w zielonogórskim klubie. Do tego czasu Falubaz skazany jest na duet Damian Pawliczak - Jan Kvech.

Reklama

Mateusz Tonder był faworytem do wywalczenia miejsca w składzie Falubazu na pozycji zawodnika do lat 24. Pierwsze doniesienia z Zielonej Góry były takie, że dobrze przepracował zimę, a na treningach był szybki. Nadzieje były więc spore. Pech jednak chciał, że zawodnik nabawił się poważnej kontuzji ręki. Podczas sparingu w Lesznie upadł na tor i złamał kość przedramienia lewej kończyny. Choć lekarze nie chcieli podawać konkretnego zakresu czasu rekonwalescencji, to wstępnie mówiło się o 6 tygodniach przerwy.

Reklama

Wypadek miał miejsce 29 marca, ale już teraz wiemy, że na powrót na tor, a tym bardziej jazdę w meczu ligowym, będzie trzeba jeszcze trochę poczekać. - Mateusz pali się do jazdy, ale tutaj potrzeba czasu. Okazuje się, że ręka wciąż jest słaba, brakuje w niej siły, więc nie ma mowy o jeździe na motocyklu. Będzie mógł wrócić, jak odzyska pełną sprawność - mówi nam trener Piotr Żyto. Co to więc oznacza dla Falubazu? Na razie trzeba przyzwyczaić się do tego, że o miejsce w drużynie walczyć będą Damian Pawliczak i Jan Kvech. Tondera na pewno szkoda, bo dawałby większe pole manewru.



Generalnie nie byłoby żadnego problemu, gdyby wspomniana dwójka była w stanie punktować na wyjazdach tak jak w Zielonej Górze. Więcej kredytu zaufania do tej pory otrzymywał Pawliczak, który w meczach u siebie nie odstawał i radził sobie naprawdę nieźle. Problem był z wyjazdami, gdzie z reguły szybko bywał zmieniany. Pojedyncze szanse dostawał też Kvech, ale na bazie kilku startów ciężko zweryfikować jego potencjał.

Zerknijmy jeszcze na liczby, które najlepiej oddają całą sytuację. Pawliczak po czterech meczach ma średnią punktów 1,300, z czego 1,857 u siebie a na wyjazdach równe 0. Kvech pojechał w całym sezonie jedynie trzy biegi, w których udało mu się zdobyć punkt. Tragicznie może to nie wygląda, ale do satysfakcji jednak daleko. Jeśli możemy mówić o dziurach w drużynie zielonogórskiej, to pozycja U-24 wysuwa się mimo wszystko na pierwszy plan. Falubazowi nie pozostaje nic innego, jak cierpliwie pracować ze wspomnianą dwójką i czekać na powrót Tondera. On może (ale zaznaczamy, że nie musi) zmienić oblicze drużyny Piotra Żyto.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje