Reklama

Reklama

​Żużel. Kibice zaniepokojeni nową procedurą startową. Szef polskiego żużla tonuje nastroje i prosi o cierpliwość

W polskim żużlu spokojne i ciche dni można wyliczyć na palcach jednej ręki. Tym razem w środowisku toczy się zażarta dyskusja na temat nowej procedury startowej. Zaniepokojeni kibice obawiają się najgorszego, czyli jeszcze większego skomplikowania przepisów tego prostego na pierwszy rzut oka sportu. Szef GKSŻ jest zaskoczony takim obrotem spraw i mówi, że nie ma się czego obawiać.


Reklama

Kilka dni temu na stronie Głównej Komisji Sportu Żużlowego pojawiła się informacja o zmianach w procedurze startowej, które obowiązywać będą od sezonu 2021. Włodarze dyscypliny w naszym kraju popełnili jednak jeden podstawowy błąd i nie ujawnili szczegółów planowanej rewolucji. Jeszcze tej samej doby w Internecie pojawiły się pierwsze plotki i domysły. Nieoficjalne wieści rozwścieczyły spore grono kibiców. Fani są wściekli i uważają, że przepisy wprowadzą jeszcze większy bałagan i bardziej skomplikują ich ukochany sport.

Na reakcję przewodniczącego GKSŻ nie trzeba było długo czekać. - Jeszcze nikt nie podał konkretnych ustaleń, a już mamy do czynienia z krytyką, która odbywa się na podstawie nieoficjalnych doniesień. W związku z tym prosimy o zachowanie dystansu do opinii, które są wygłaszane przez różnych ekspertów. Jesteśmy naprawdę zasmuceni dyskusją, którą toczą osoby nieznające żadnych podstaw i uwarunkowań wprowadzanych zmian. Apeluję o cierpliwość. Najpierw przedstawmy nowe reguły gry na starcie. Później dajmy im szansę i dopiero na końcu komentujmy - mówi Piotr Szymański na łamach polskizuzel.pl.

Podstawowym zadaniem nowej procedury startowej ma być walka z zawodnikami, którzy często swoimi sztuczkami podpuszczali swoich rywali z toru, bądź po prostu utrudniali arbitrowi sprawne przeprowadzenie wyścigu. Według szefa polskiego żużla, za kilka tygodni takowe działania zostaną ukrócone. W konsultacjach wzięło udział mnóstwo uznanych nazwisk w środowisku, więc kibice powinni spać spokojnie.

- Chciałbym bardzo wyraźnie podkreślić, że zmian nie dokonali ludzie z ulicy, a takie można odnieść wrażenie, kiedy czyta się niektóre opinie. Prace prowadzono z udziałem mistrza świata Tomasza Golloba, trenera kadry Rafała Dobruckiego i przedstawiciela zawodników Krzysztofa Cegielskiego. Każdy z tej trójki doskonale wie, na czym polega jazda na motocyklu żużlowym. Wszyscy byli kiedyś świetnymi zawodnikami. To ci ludzie są jednymi z głównych pomysłodawców oraz orędownikami tych zmian - dodał Szymański.

Ze zmian powinni być zadowoleni nie tylko kibice, ale i arbitrzy, którzy również wzięli udział we wcześniej wspomnianych obradach. - Do tego grona dołączyliśmy jednych z najlepszych obecnie polskich sędziów żużlowych, czyli Pawła Słupskiego i Krzysztofa Meyze. Postawiliśmy na ludzi z wielkim doświadczeniem i praktyków, a także zderzyliśmy ze sobą środowisko zawodnicze i sędziowskie, żeby obie strony zrozumiały swoje racje i wypracowały kompromis. Stworzyliśmy warunki do przeprowadzenia " burzy mózgów “. Ustaliśmy wspólną wizję zmian i określiliśmy cele i przygotowaliśmy nowe zasady. One będą obowiązywać w tym roku. Nie ma tu jednak mowy o żadnym przypadku. Czy nowe zasady są dobre, czy też nie? Będziemy mogli ocenić po tegorocznym sezonie. Teraz jest na to za wcześnie - zakończył Piotr Szymański.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź





Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje