Reklama

Reklama

Żużel. Kibice piszą, że Abramczyk Polonia potrzebuje menedżera z prawdziwego zdarzenia, a nie amatora

Sztab Abramczyk Polonii Bydgoszcz, to duet Lech Kędziora-Krzysztof Kanclerz. Pierwszy pełni funkcję trenera, drugi menedżera. Choć to już kolejny rok nauki tego fachu w wykonaniu syna prezesa klubu, efektów za bardzo nie widać. Zmieniła się jedynie jego rola. Kibice twierdzą, że młody Kanclerz popełniał błędy jako kierownik drużyny, teraz zaś popełnia je jako menedżer.

Prezes Jerzy Kanclerz rok temu deklarował, że w sezonie 2021 za prowadzenie drużyny będą odpowiadać fachowcy. Postawił na duet Krzysztof Kanclerz - trener Lech Kędziora. No i tutaj należy się zastanowić, czy rzeczywiście obecny układ jest spełnieniem zapowiedzi. Kanclerz junior, syn prezesa, jest z wykształcenia nauczycielem WF-u, sędziuje też trzecioligowe mecze piłkarskie. Z żużlem od zawsze był związany jako kibic. Prezes od trzech lat przygotowywał syna do pełnienia w zespole różnych ról. Początkowo był kierownikiem drużyny. Najpierw uczył się u boku bardziej doświadczonych kolegów, następnie pełnił już samodzielne funkcje.

Reklama

Kibice patrząc na to, jak nowy menedżer radzi sobie w trakcie spotkań mają wątpliwości, czy o to chodziło. - Dziwne zawahania podczas spotkań, spora niepewność w działaniach i... szokujące pytania do osób postronnych, wynikające z braków w wiedzy regulaminowej - tak komentowane są działania syna prezesa, bo też pan Krzysztof niejeden raz dopytywał innych, co w danej sytuacji należy zrobić. Kto pyta nie błądzi, ale czy to tak powinno wyglądać? Czy menedżer nie powinien być lepiej przygotowany?



Kibice od początku mieli wątpliwości

Już wtedy gdy ogłoszono, kto będzie nowym menedżerem Abramczyk Polonii, wśród kibiców pojawiły się głosy zwątpienia. Zastanawiano się, czy mający praktycznie zerowe doświadczenie syn prezesa klubu podoła temu zadaniu. Sam Jerzy Kanclerz przekonywał, że Krzysztof od lat działa w sporcie i wie, co ma robić. Już pierwsze kolejki pokazały jednak coś innego. Podczas spotkania w Krośnie popełniono błąd w ustalaniu obsady ostatnich wyścigów. - Wynik byłby inny gdyby nie decyzje podjęte po 13. biegu - czytamy na facebookowym fanpage'u Polonii. - Amatorszczyzny w wykonaniu działaczy ciąg dalszy - nie kryją złości kibice.

- Brak taktyki i odpowiednich zmian. Niedopilnowanie deflektora u Tarasienki. Gąsior paraduje w kevlarze Orwata. O co tu chodzi? - wylicza i pyta pan Tomasz. - Organizacja w tej drużynie to jest wstyd na całą Polskę - wtórują mu inni. Mówią też o tym, że wywalczone cudem zeszłoroczne utrzymanie niczego bydgoskich działaczy nie nauczyło. To z kolei chyba przesadzona teza, bowiem należy obiektywnie powiedzieć, że przynajmniej w tym roku jest jakiś duet szkoleniowy, a rok temu go nie było. Inna sprawa, że do roli menedżera zespołu Krzysztof Kanclerz przygotowany jeszcze nie jest. Z kolei trener Kędziora, jak podejrzewają kibice, nie ma zbyt wiele do powiedzenia.

Jeśli Abramczyk Polonia chce zrealizować swój plan o awansie do PGE Ekstraligi w terminie założonym przez Jerzego Kanclerza w momencie przejmowania klubu (mówił o 2023 roku), to musi mieć osobę, która wprowadzi doświadczenie, wiedzę, spokój i przede wszystkim orientację w działaniach. Każdy musi kiedyś się nauczyć, ale wątpliwe, by walka o awans do najlepszej ligi świata była zadaniem, z którym osoba zupełnie początkująca miałaby realne szanse się zmierzyć. Abramczyk Polonia ma naprawdę mocny skład, a przy powrocie Adriana Gały będzie on jeszcze mocniejszy. Pytanie, jak błędy taktyczne wpłyną na postawę tego zespołu.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje