Reklama

Reklama

Żużel. Kadrowicze w takiej formie, że w SoN bylibyśmy poza zasięgiem

Kapitalna dyspozycja czołowych reprezentantów Polski u progu sezonu. Bartosz Zmarzlik, Maciej Janowski i Patryk Dudek jadą, jak natchnieni. I tylko szkoda, że tego ostatniego w tym roku nie zobaczymy w GP. Fakty są jednak takie, że gdyby dziś rozegrać Speedway of Nations lub dawny Drużynowy Puchar Świata, z Polakami raczej nikt nie byłby w stanie konkurować.

Oczywiście największe wrażenie robi forma aktualnego mistrza świata. Bartosz Zmarzlik jedzie kosmiczny sezon już od samego początku, co jest pewną nowością, bowiem wcześniej u progu poszczególnych rozgrywek przytrafiały mu się wahania formy. Rok temu na początku sezonu potrafił nawet przywozić jedynki czy zera na własnym torze. Teraz jest zupełnie inaczej. 26-letni żużlowiec dopiero w minioną niedzielę po raz pierwszy dojechał do mety trzeci, a ostatni nie był ani razu. U siebie jest nie do pokonania, na wyjeździe da się to zrobić, ale trzeba dosłownie stawać na rzęsach. Nie wygląda na kogoś, kto zamierza oddać tytuł najlepszego żużlowca na świecie w sezonie 2021. Póki co, nie widać też kandydata, który mógłby mu zagrozić.

Reklama

Chyba że zrobi to Maciej Janowski, czyli kolejny fenomenalnie jeżdżący Polak. Zresztą do świetnego ligowego poziomu wrocławianin przyzwyczaił nas od dawna. Problem w tym, że nawet kiedy zachwycał w lidze, zdobywał medale imprez drużynowych, wygrywał turnieje Grand Prix, nie był w stanie w końcowej klasyfikacji cyklu sięgnąć po medal. Wielu mówiło, że to kwestia zawodzącej w najważniejszych momentach głowy. Być może, ale fakty są takie, że jeśli Janowski podtrzyma taką dyspozycję do momentu rozgrywania batalii o mistrzostwo świata, to tylko cud może mu ten medal odebrać. Jest równy, pewny, regularnie pokonuje najlepszych na świecie, którzy poza Zmarzlikiem na razie nie zachwycają.



Dudek może żałować

Imponująco prezentuje się również Patryk Dudek, który prawdopodobnie ma już za sobą potężne kłopoty, w jakie wpadł po odejściu na emeryturę jego tunera Jana Anderssona. Dla tego zawodnika brak możliwości współpracy z wymienionym majstrem był po prostu katastrofą, co odbiło się na wynikach. Dudek zwłaszcza rok temu jeździł jak nie on, w wielu momentach był po prostu bezradny. Było widać jak się męczy i jak bardzo potrzebuje jakiejś zmiany. Początek sezonu 2021 to znowu ten Dudek, którego znamy. Jeździ tak jak na przykład w 2017 roku, kiedy to zdobywał tytuł wicemistrza świata. Wiele wskazywało na to, że wkrótce powalczy o miano najlepszego, ale na to musi jeszcze poczekać.

Tym bardziej, że w sezonie 2021 w Grand Prix nie wystartuje. Nie udało mu się w stawce utrzymać, a działacze nie przyznali mu stałej dzikiej karty, co dla wielu było szokiem, a dla innych wręcz skandalem. Nawet wobec słabego ostatniego roku, Dudek przecież wciąż jest jednym z czołowych żużlowców świata i tego kilka słabych miesięcy nie może przekreślić. Jest jednak bardziej niż pewne, że jego powrót do walki o prymat na świecie to kwestia czasu. Ma 29 lat, co jak na żużlowca nie jest wiekiem zaawansowanym. Jeśli tylko dogada się ze sprzętem, to w połączeniu z jego talentem i darem od losu, będzie w stanie dołączyć do grona polskich złotych medalistów mistrzostw świata. 

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź




Reklama

Reklama

Reklama

Reklama