Reklama

Reklama

​Żużel. Jarosław Pabijan - Tomasz Gollob żużlowej fotografii. Urodził się w Krakowie, ale czuje się bydgoszczaninem

Jarosław Pabijan to Tomasz Gollob żużlowej fotografii. Choć urodził się w Krakowie, to czuje się bydgoszczaninem. Od 31 lat robi zdjęcia niemal na wszystkich zawodach. Opuścił tylko dwa turnieje Grand Prix w historii. Nie zamierza jednak ścigać się z Jerzym Kanclerzem.

Jarosław Pabijan był kolejnym gościem Marcina Majewskiego w programie "Trzeci wiraż". Szef żużla w nSport+ nazwał go Tomaszem Gollobem żużlowej fotografii. W tych słowach nie ma ani krzty przesady - choć znany fotoreporter - pracujący w tym sporcie od 31 lat - zachował skromność. - Strasznie wysoko zawieszona poprzeczka. Myślę, że nieco mnie przeceniłeś - odpowiedział. 

Reklama

Pabijana wszyscy kojarzą z Bydgoszczą, ale urodził się w Krakowie. - Mój pobyt w Krakowie, to są lata, które nie bardzo pamiętam. Wyprowadziliśmy się jak miałem dwa lata. Kraków funkcjonuje tylko w jakimś zapomnianym w szafie dowodzie osobistym, gdzie jeszcze było miejsce urodzenia. A potem już Bydgoszcz. Czuję się bydgoszczaninem, a to oznacza funkcjonowanie w sporcie - wyjaśnił fotoreporter.

- Zostałem zachęcony do pójścia na stadion przez mamę. Podobno byłem dosyć grzecznym dzieckiem. Chyba nie chciała, żeby syn był taki - szkoła muzyczna, język angielski... I w 1980 roku, kiedy miałem 11 lat, zostałem zachęcony. Nawet nie pamiętam na jakie zawody. Poszedłem i chyba mi się spodobało. Trudno powiedzieć, jakie emocje odczuwał 11-latek. A w 1981 roku okazało się, że jest na osiedlu towarzystwo, które chodzi na żużel - powiedział. 

- No więc chodziliśmy grać w piłkę do lasu, kąpaliśmy się w Brdzie, robiliśmy jakieś przeróżne aktywności, właściwie przez cały rok związane z różnymi rzeczami. Parę razy - w tamtych latach - byłem na hokeju. Paradoksalnie na piłce nożnej nigdy nie byłem, nie zostałem wciągnięty przez środowisko rówieśnicze. Na Zawiszę nie trafiłem, tylko trafiłem na Polonię - dodał Pabijan. 

Gość Majewskiego jest jedną z osób, które odwiedziły najwięcej rund cyklu Grand Prix (był na 241 z 243 GP). Czy na każdym turnieju szuka Jerzego Kanclerza? - Ja nawet nie muszę pytać, bo jestem pewien, że Jurek jest. To się jakoś śmiesznie wykreowało. Jak z tej rywalizacji wypadł Greg Hancock, to ktoś kiedyś napisał, że my się ścigamy. To nie jest tak. Szanuję podejście Jurka, który jest kibicem, miłośnikiem i prezesem klubu, któremu kibicuję. Ale ja od tego 1995 roku staram się pracować. Jak podejmuję się obsługi całego sezonu Grand Prix, to jestem na wszystkich turniejach. Nie mogę zawieść siebie, ani też partnerów, którzy chcieliby skorzystać z moich zdjęć - zaznaczył. 

Pabijan współpracuje z wieloma żużlowcami. W tym gronie znajduje się dwukrotny mistrz świata Bartosz Zmarzlik. - Jest bardzo miłym człowiekiem. Co ciekawe - w tym teamie to nie Bartek wyznacza mi cele, a Paweł i człowiek, którymi zajmuje się social mediami. Mniej więcej wiem, co mam robić. Teraz współpracuję z ponad 20 zawodnikami. Zobaczymy, co będzie w tym sezonie, bo nawiązujemy współpracę, albo ją zrywamy, bo zawodnicy twierdzą, że tego nie potrzebują - podsumował fotoreporter.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!



Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Gollob | Marcin Majewski | Jerzy Kanclerz | Grand Prix

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje