Reklama

Reklama

Żużel. Janowski robi wszystko, żeby nie spełnić swojego największego marzenia

Maciej Janowski będąc nastolatkiem wypełniał ankietę dla PZM, w której napisał, że chce być mistrzem świata. Robi jednak wszystko, żeby nim nie zostać. W tym roku z przytupem rozpoczął rywalizację w Grand Prix, ale teraz jego utrzymanie w cyklu wisi na włosku. Miejsce w reprezentacji też praktycznie stracił, choć jeszcze 3 lata temu wybierał sobie, z kim chce jechać w parze.

W Betard Sparcie mówią, że Maciej Janowski to porządny, grzeczny chłopak, dla którego jazda na żużlu jest pasją. Poza Wrocławiem zawodnik nie ma już jednak tak dobrych notowań. Padają stwierdzenia, że jest zmanierowany i pamiętliwy. Byłemu trenerowi kadry Markowi Cieślakowi do dziś nie może zapomnieć, że pod koniec sezonu 2019 skreślił go z reprezentacji. Wcześniej panowie mieli znakomite relacje. Cieślak traktował Janowskiego jak wychowanka. W 2018 roku, w finale Speedway of Nations zabrakło Bartosza Zmarzlika, bo Janowski wolał jechać w parze z Patrykiem Dudkiem. Selekcjoner postanowił stworzyć mu strefę komfortu i nie powołał najlepszego polskiego zawodnika. Potem tego żałował.

Reklama

Cieślaka obchodził szerokim łukiem, a Zmarzlikowi nie pogratulował złota

Rok temu Janowski na zawodach ligowych w Częstochowie, gdzie Cieślak był trenerem, obchodził go w parku maszyn szerokim łukiem. Maciej potrafi bowiem pokazać, gdy ktoś lub coś mu nie pasuje. Identycznie postąpił w tym roku na finale IMP ze Zmarzlikiem. Gdy ten ostatni cieszył się ze złota, Janowski zszedł z podium i nawet nie pogratulował koledze medalu. Dlaczego to zrobił? Przed zawodami w Lesznie aż huczało od plotek, że Janowski ma do Zmarzlika pretensje o to, jakoby ten miał kwestionować opony, na których wówczas jeździł zawodnik Sparty.

Z tym ogumieniem to w ogóle bardzo ciekawa historia. Tak mniej więcej do połowy czerwca Janowski był szybki niczym TGV. Starty miał kiepskie, ale na trasie mijał rywali, jak chciał. Jedni mówili, że przewagę dają mu bezdętkowe opony i felgi od Grega Hancocka. Sam Maciej tłumaczył przed kamerami nSport+, że jest szybki dzięki "pracy i pokorze". Wielu jednak uważało, że niesamowitą prędkość Janowski zawdzięcza miksowi składników, a istotną rolę grają opony Anlasa, które nie są tak twarde jak powinny być. Przypominano, że kiedy rok temu Janowski uciekał rywalom, to też miał zbyt miękkie ogumienie. Kiedy je wycofano, bo producent utracił licencję, to Janowski stracił atut.

W Grand Prix Janowskiemu zawsze czegoś brakuje

Trudno jednoznacznie stwierdzić, jak to było z ogumieniem w tym sezonie. Faktem jest, że kiedy Ekstraliga Żużlowa zrobiła kontrolę opon po dwóch meczach PGE Ekstraligi, a za jakiś czas ukazał się komunikat, że ogumienie jest zbyt miękkie (oczywiście winę za to ponosi producent, bo żużlowcy nie mają obowiązku sprawdzać, czy homologowany produkt spełnia normy), to Maciej nieco stracił. Zwłaszcza w Grand Prix. Po dwóch pierwszych rundach miał 15 punktów przewagi nad Zmarzlikiem. Teraz traci do niego 62 punkty.

Janowski od sezonu 2017 kręci się blisko podium w Grand Prix. Już trzy razy zajmował najgorsze, czwarte miejsce. W kluczowych momentach gubi się, zawodzi. Cieślak uważa, że Janowskiemu brakuje wiary w siebie, że nie ma mocnej psychiki. Trener może mieć rację, bo przecież Maciej nie stracił mocy w PGE Ekstralidze, natomiast w Grand Prix, gdy wszyscy zaczęli mówić o wojnie polsko-polskiej i o tym, że walka o złoto rozegra się między Janowskim i Zmarzlikiem, to Maciejowi nagle jakby odcięło prąd.

Żużlowiec Betard Sparty nie radzi sobie z presją

Potwierdzeniem tezy, że Janowski nie radzi sobie z presją, jest też kilka drobnych wydarzeń zaraz po udanym dla niego turnieju GP w Pradze. Najpierw było pokazywanie środkowego palca buczącym na niego i wyzywającym go kibicom Moje Bermudy Stali. Maciej wikłał się też niepotrzebnie w jakieś dyskusje z kibicami w mediach społecznościowych. Irytowały go byle uwagi. Zasadniczo chodzi jednak o to, że w ogóle nie powinien zawracać sobie takimi sprawami głowy. Powinien koncentrować się na celu, o którym pisał będą nastolatkiem.

W tej chwili z Janowskim jest trochę tak, że niby chce być mistrzem, ale robi wszystko, by nim nie zostać. Jego utrzymanie w cyklu GP wisi na włosku, z reprezentacji wypadł na własne życzenie. W półfinale Speedway of Nations partnerem Zmarzlika był Dominik Kubera, a trener Rafał Dobrucki już teraz mówi, że ten drugi zasłużył na jazdę w finale. Janowskiemu ciężko będzie to zmienić. Potrzebuje błysku w dwóch ostatnich rundach GP i finale PGE Ekstraligi.

Pytanie, czy Janowskiego na odwrócenie złej tendencji stać. W ostatnich tygodniach on sam jest dla siebie największym zagrożeniem. Traci energię na bezsensowne dyskusje i spory. Trener Cieślak uważa, że przydałby się Janowskiemu jakiś spec od public relations, który nauczyłby go, jak się zachować i co zrobić w konkretnej sytuacji. Szkoleniowcowi chodzi o to, żeby Janowski przestał sobie samemu szkodzić. Bo też na razie żużlowiec mógłby napisać książkę: co zrobić, żeby nie zostać mistrzem.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje