Reklama

Reklama

Żużel. Jakub Czosnyka: Zagraniczni juniorzy w PGE Ekstralidze? To byłby cyrk na kółkach

Padł pomysł dopuszczenia zagranicznego juniora w PGE Ekstralidze w sezonie 2022. Idea ciekawa (zresztą żadna to nowość), ale takich zmian nie powinno się forsować "za pięć dwunasta". Zresztą, gdyby ten przepis wszedł w życie, można byłoby odnieść wrażenie, że chodzi o to, aby jednym pomóc, a drugim zaszkodzić. Dla mnie sprawa jest prosta - zróbmy to, ale od 2023 roku.

Zasadniczo w pełni zgadzam się z argumentami, które płyną ze strony żużlowych decydentów. Dopuszczenie zagranicznego juniora do startów w PGE Ekstralidze na pewno podniesie atrakcyjność zawodów ligowych i pomoże uniknąć obrazków, które nie przystoją najlepszej lidze świata. Chodzi oczywiście o zawodników, którzy mają problem ze złożeniem się w łuk, a stają pod taśmą z Bartoszem Zmarzlikiem czy Artiomem Łagutą. Taka zmiana wcale nie byłaby zresztą uderzeniem w polskie szkolenie. Skoro powstaje PGE Ekstraliga do lat 24, to tam jest miejsce dla Kamila Pytlewskiego, Krzysztofa Sadurskiego, Karola Żupińskiego i innych.

Reklama

Nie podoba mi się w tym wszystkim to, że tak ważną zmianę próbuje się forsować na ostatnią chwilę. Nikt głupi nie jest i każdy wie, że prawie wszystkie drużyny w PGE Ekstralidze mają składy gotowe. Nowy przepis mógłby natomiast stanowczo wywrócić układ sił. Może nie do góry nogami, ale spokojnie można byłoby stworzyć dwie grupy - tych co zyskali i tych co stracili. I tak głównym wygranym byłaby zapewne Betard Sparta Wrocław. Mistrz Polski stara się ściągnąć Francisa Gustsa, który bez problemów wypełni lukę po kończącym wiek juniora Przemysławie Liszce. Wzmocnić mógłby się też GKM czy eWinner Apator Toruń.

Do grupy pokrzywdzonych z marszu można wpisać Motor Lublin, Eltrox Włókniarz Częstochowę czy beniaminka z Ostrowa. Najbardziej żal byłoby mi tego ostatniego klubu. Jeśli mają szukać swoich szans na utrzymanie, to jednym z argumentów na pewno jest polska zdolna młodzież. Motor i Włókniarz pewnie i tak by sobie poradzili, bo mają bardzo silną parę krajowych młodzieżowców. W tym wszystkim chodzi jednak o pewne zasady. Skoro zdaniem większość naturalnym krokiem dla rozwoju ligi jest poszerzenie jej do dziesięciu drużyn, ale dopiero w odpowiedniej przestrzeni czasowej, to należy zachować konsekwentnie i tak ważnych przepisów nie zmieniać na dwa tygodnie przed otwarciem okienka transferowego, gdzie i tak wszystko jest już jasne.

Nie wiem, być może taka informacja rzucona w eter to jedynie próby badania gruntu, sprawdzania, co inni o tym myślą w kontekście kolejnych sezonów. Taką też mam nadzieję, bo w innym wypadku nie trudno o podteksty. Za chwilę pojawiłyby się głosy, że na przykład taki Andrzej Rusko z Wrocławia stoi za tą zmianą i w gruncie rzeczy ciężko byłoby taki argument jakoś podważyć. Myślę więc, że teraz jest najlepszy moment, aby o zagranicznym juniorze porozmawiać. Zebrać feedback ze strony klubów, środowiska, a także porozmawiać z telewizją. Jest czas, aby nad wszystkim się spokojnie zastanowić i ewentualnie wprowadzić przepis w życie od sezonu 2023. Ja jestem za.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama