Reklama

Reklama

Żużel. Jakub Czosnyka: Stal walczyła o Mateusza Bartkowiaka, ale zawodnik chciał być traktowany uczciwie. Wybrał dobrze (felieton)

Zgadzam się ze wszystkimi głosami osób, które mówią, że Mateusz Bartkowiak łatwiej miałby w Stali Gorzów, gdzie mógłby walczyć o skład, a względnie zostać wypożyczonym do II- ligowego Poznania. Tyle, że sam zawodnik czuł się już zmęczony klubem i podejściem działaczy, o czym mało kto mówi.

Dużo mówi się o odejściu Mateusza Bartkowiaka z Moje Bermudy Stali Gorzów do ZOOleszcz DPV Logistic GKM Grudziądz. Można by powiedzieć, że zawodnik walczył jak lew, byle tylko dostać zgodę na roczne wypożyczenie. Przy okazji większość osób ze środowiska sugerowało, że rzuca się na głęboką wodę i popełnia błąd. W gruncie rzeczy podpisuję się pod tym słowami, ale pozostawiam drobne "ale".

Reklama

To "ale" to działacze i ich podejście, którego żużlowiec miał najwyraźniej dość. Nikt otwarcie o tym nie mówił, ale Bartkowiak jeżdżąc dla Stali o większość rzeczy musiał martwić się sam. Był na kontrakcie amatorskim, więc z założenia klub powinien mu zapewnić sprzęt i całe zaplecze. 

Prawda była jednak taka, że zawodnik chcąc jeździć na konkurencyjnym sprzęcie musiał w niego inwestować sam, głównie z kieszeni rodziny. Miał tego już po dziurki w nosie, więc nie dziwię mu się, że wybrał klub, który dał mu kontrakt zawodowy, dostęp do najlepszego na świecie tunera i szansę wybicia się. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że takich kręcących nosem na swoje macierzyste kluby zawodników jest cała masa. Papier przyjmie wszystko, a rzeczywistość niestety bywa brutalna.



Przed Bartkowiakiem teraz prawdziwy egzamin dojrzałości. Nikt od niego nie będzie oczekiwał cudów, ale skoro GKM zainwestował w młodzieżowca, to z pewnością liczy, że ten odpłaci się na torze. Ale jeśli uda mu się ten test zdać, to za rok wróci do Gorzowa jako zupełnie inny zawodnik. Tego mu życzę, bo to bardzo zdolny żużlowiec, który w ostatnim czasie miał pecha do działaczy i kontuzji.

Swoją drogą w całej tej dyskusji jakoś nie przeceniałbym faktu wzmocnienia siły i potencjału GKM-u. Bartkowiak w wielu meczach pewnie pomoże drużynie, ale raczej nie będzie kimś, kto sprawi, że grudziądzanie z zespołu walczącego o utrzymanie nagle staną się kandydatem do jazdy o czwórkę. Choć w tym wszystkim może jest też tak, że klub chciałby skończyć wreszcie z łatką drużyny, która co roku ma najsłabszych juniorów w lidze. To po latach trudnych doświadczeń mogło stawać się irytujące. Z Bartkowiakiem w składzie jest szansa, że tak nie będzie.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje