Reklama

Reklama

Żużel. Jakub Czosnyka: Stal Gorzów to żaden dream - team. Tę maszynę można zatrzymać (felieton)

W jednym z klubów PGE Ekstraligi usłyszałem, że Stal jedzie w tym roku na plecach Bartosza Zmarzlika, który prawie w ogóle się nie myli i dzięki temu wygrywa. Nie byłbym aż tak skrajny w tej ocenie, jednak nie mam wątpliwości, że o dream - teamie nie ma tutaj mowy. Ten zespół, przynajmniej dla mnie, wcale nie jest murowanym kandydatem do złota.

Stali oczywiście należą się słowa uznania za świetny początek sezonu. Przede wszystkim największe wrażenie robi wygrana w Lesznie. Niektórzy widzą zespół Stanisława Chomskiego w wielkim finale i zasadniczo tego bym nie wykluczał. Jak się ma takich liderów jak Vaculik, Thomsen, a przede wszystkim Zmarzlik, to mówiąc kolokwialnie "można konie kraść".

Jednak gdyby tak na spokojnie zatrzymać się przy tej drużynie i dokonać jej dogłębnej analizy, to wyjdzie, że to wcale nie jest świetnie działająca maszynka, jak wielu mogłoby się wydawać. Już derby lubuskie pokazały, że Stal ma świetną czwórkę seniorów i duże dziury na pozycjach zawodnika do lat 24, a także wśród juniorów. Czy to wystarczy na złoto? Moim zdaniem nie.

Uważam, że gorzowianom przy tych proporcjach zespołu trudno będzie o wygranie ligi. Na razie liderzy nie zawodzą, Zmarzlik czyni na torze cuda i całość dobrze się kręci. Pytanie, co będzie, gdy jeden z tych puzzli przestanie pasować. Najprościej byłoby doprowadzić do lepszej formy Rafała Karczmarza czy młodzieżowców. Być może to się w kolejnych tygodniach i miesiącach wydarzy, jednak dziś wszystkim tym, którzy już wieszają złoto na szyjach zawodników Stali, sugerowałbym kubeł zimnej wody.

Podoba mi się przy tym postawa trenera Fogo Unii Leszno Piora Barona, który specjalnie się nie wychyla, tylko robi ze swoją drużyną swoje. Mistrzowie Polski wciąż są mocni, ale dzisiaj nikt nie mówi, że to pewniacy do złota. W Lesznie wszystkim taki układ pasuje. Przecież jakby nie było, Unia ma przynajmniej tak samo mocną formację seniorów co Stal, tyle że nie ma kogoś takiego jak Zmarzlik, który wygra wszystko i wszędzie. Gdy idzie natomiast o juniorów, to w obu zespołach skala problemu jest podobna. I jedni i drudzy mają potencjał, aby wyskoczyć w górę. Pytanie, komu to się uda.

Podsumowując wątek Stali, jestem ciekaw, jak pójdzie im w najbliższym meczu we Wrocławiu. Osobiście wydaje mi się, że zwycięska passa gorzowian zatrzyma się właśnie na Sparcie. Nie jestem wyrocznią i nie dam sobie ręki uciąć, że tak będzie, ale coś mi mówi, że to spotkanie będzie prawdziwą weryfikacją siły tego zespołu.

Reklama

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje