Reklama

Reklama

Żużel. Jakub Czosnyka: Reprezentacja Polski na żużlu to projekt marketingowy. Powołania nie mają żadnego znaczenia (felieton)

Zauważyłem, że niektórzy z wypiekami na twarzy czekają na powołania do reprezentacji Polski nowego trenera - Rafała Dobruckiego. Tak się zastanawiam, jak to z tym naprawdę jest, bo mnie zupełnie ten temat "nie grzeje". Wróci Janowski, Pawlicki i trochę poprawi się PR wokół kadry. Tyle. Reprezentacja w żużlu to taki sztuczny twór.

Oczywiście to nie jest wina ani trenera, ani żadnego działacza. Po prostu, żużel ma taką specyfikę, że w gruncie rzeczy żadna kadra nie jest potrzebna. Mamy w ciągu sezonu jedną prestiżową międzynarodową imprezę, która dotyczy reprezentacji. To Speedway of Nations. Pojedzie tam trójka zawodników. W ciemno można wpisać Bartosza Zmarzlika, jakiegoś juniora (bo tego wymaga regulamin) i do załatania dziury pozostaje jeszcze ten trzeci. Cały proces wyłonienia trójki żużlowców jest na tyle prosty, że mógłby dokonać tego zwyczajny laik żużlowy.

Reklama

W trakcie sezonu mamy też mecze towarzyskie, które są najlepszą okazją do promowania dyscypliny i zachęcania do współpracy sponsorów. Z tym, że z kadrą to też jakoś wiele wspólnego nie ma. Przyjeżdżają zawodnicy, którzy w danej chwili są zdrowi i chce się im jechać (co też nie jest przecież takie oczywiste). Żużlowcy przebierają się w biało-czerwone kewlary, spędzają ze sobą parę godzin i... reprezentacja się kończy.

Zupełnie inne znaczenie miałyby powołania i cała ta otoczka, gdyby do kalendarza powrócił Drużynowy Puchar Świata. Tam jedzie czwórka zawodników, a przydałby się też rezerwowy. W tej sytuacji selekcja często jest nieoczywista i zwyczajnie ma sens. Sens mają wtedy również zgrupowania, bo taki produkt po prostu lepiej się sprzedaje. A teraz mamy tak, że przynajmniej połowa zawodników powołanych do reprezentacji nic wielkiego sobie z tego nie robi, bo i tak wie, że na start z orzełkiem na piersi ma tylko marginalne szanse. Przyjeżdżają na zgrupowanie, chwilę pokopią w piłkę, pogadają, uśmiechną się do kamery i wracają.

Dlatego uważam, że poza aspektem PR-owym powołania trenera Dobruckiego nic wielkiego nie wnoszą. Będzie spodziewany przełom oraz pojednanie z Maciejem Janowskim i Piotrem Pawlickim. Nie spodziewałbym się natomiast jakichś słów w stylu "przepraszam" albo "popełniliśmy błąd, bywa". Papier nową reprezentację przyjmie, ale czy to ma jakieś większe znacznie? Nie sądzę.

------------------------------------------------

Samochód 20-lecia na 20-lecie Interii!

Zagłosuj i wygraj ponad 20 000 zł!

Zapraszamy do udziału w 5. edycji plebiscytu MotoAs. Wyjątkowej, bo związanej z 20-leciem Interii. Z tej okazji przedstawiamy 20 modeli samochodów, które budzą emocje, zachwycają swoim wyglądem oraz osiągami. Imponujący rozwój technologii nierzadko wprawia w zdumienie, a legendarne modele wzbudzają sentyment. Bądź z nami! Oddaj głos i zdecyduj, który model jest prawdziwym MotoAsem!

Dowiedz się więcej na temat: żużel | Rafał Dobrucki | Maciej Janowski | Piotr Pawlicki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje