Reklama

Reklama

Żużel. Jakub Czosnyka: O co chodzi panom z Rady Nadzorczej Unii Tarnów?

Szkoda mi bardzo Unii Tarnów. W utrzymanie w eWinner 1. Lidze nie wierzyłem już od dawna, więc w szoku po porażce z Wilkami Krosno na pewno nie jestem. Żal jednak, gdy patrzy się na chaos i zupełną bierność władz klubu w obliczu tej trudnej sytuacji. Od prywatnego folwarku kilku panów odwracają się kibice i sponsorzy. Rada Nadzorcza uparcie pcha ten wózek w nieznane, ale coś czuję, że za chwilę odpadną wszystkie koła.

Będę bardzo zdziwiony, jeśli cała ta sytuacja nie skończy się upadkiem klubu. Spadek jest już pewny, a jakoś nie chce mi się wierzyć, że znajdzie się ktoś chętny, kto byłby chętny spróbować odbudować klub w II lidze, spłacić kilkumilionowy dług i zacząć tworzyć podwaliny pod coś nowego, lepszego. Ostatnio Rada Nadzorcza wysłała swoje oświadczenie do jednej z tarnowskich redakcji. W zasadzie nie wiem, jaki był cel tego pisma poza tym, że panowie, którzy są właścicielami klubu, chcieli puścić w eter jasny komunikat - to nasza piaskownica, nasze zabawki. Mówiąc jaśniej, spółka jest ich prywatną własnością i nie życzą sobie, aby ktokolwiek próbował wciskać im potencjalnych kandydatów na nowego prezesa, czy chętnych do oddania klubu w inne ręce.

Reklama

No i tak ten wózek jedzie dalej. Myślałem, trochę naiwnie, że po tym wszystkim, co wydarzyło się w ostatnich tygodniach, wśród panów z Rady Nadzorczej dojdzie do jakiejś refleksji. Mam wrażenie, że oni zupełnie nie zdają sobie sprawy, że odpowiadają za upadek żużla w Tarnowie, a ludzie im tego nie zapomną. Podziwiam pana Stanowskiego, który podpisuje się po wszystkimi oświadczeniami wystawiając swoje nazwisko na publiczny ostrzał. Słyszałem zresztą, że prezes Łukasz Sady nie ma obecnie łatwego życia. Ludzie widzą, co się dzieje z jednym z najbardziej utytułowanych klubów żużlowych w Polsce i zwyczajnie kończy im się cierpliwość.

Ciekawe jest też zarządzanie kryzysowe Rady Nadzorczej. Prezes Sady chyba jest przylepiony do swojego krzesła, ale to temat na inną historię. Przed meczem z Wilkami Krosno podjęto dość zadziwiającą decyzję o odsunięcie od roli menedżera Tomasza Proszowskiego. Mówimy o człowieku, który chyba najmniej jest winny całej sytuacji spośród osób, które kierują drużyną. Te kompetencje przeniesiono z kolei na Pawła Barana i Jacka Rempałę. Akurat wcielenie tego drugiego do sztabu szkoleniowego podoba mi się, chociaż w gruncie rzeczy ta zmiana i tak nie ma większego znaczenia, bo nie rozwiązuje problemu. 

Natomiast, jeśli mowa już o jakichś ruchach, to ja spodziewałem się dymisji, ale Pawła Barana. To on jest odpowiedzialny za przygotowanie toru, który delikatnie mówiąc nie jest żadnym atutem drużyny. Stan nawierzchni pozostawia wiele do życzenia, ale ktoś przecież za to odpowiada. Poza tym do listy jego grzechów trzeba dodać brak rozwoju juniorów, czego najlepszym przykładem jest Przemysław Konieczny. Proszowski może nie okazał się żużlowym Markiem Cieślakiem, ale przynajmniej w mały palcu miał regulamin, a to już jakiś plus.

W każdym razie nie pierwszy już raz doświadczamy zupełnie niezrozumiałych decyzji władz klubu i coś czuję podskórnie, że na tym nie koniec. A na miejscu panów z Rady Nadzorczej, jeśli naprawdę zależy na uratowaniu tego klubu, radziłbym zacząć od opracowania sensownego planu naprawczego i spłaty zadłużenia. Oczywiście w II lidze, bo pudrowanie trupa i wmawianie ludziom, że Unia Tarnów wciąż walczy o utrzymanie jest po prostu śmieszne.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Dowiedz się więcej na temat: żużel | Unia Tarnów | eWinner 1. Liga | Łukasz Sady

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje