Reklama

Reklama

Żużel: Jakub Czosnyka: Jeśli dla GKM-u jest jeszcze jakaś nadzieja na utrzymanie, to nazywa się ona Paweł Miesiąc (felieton)

Paweł Miesiąc blisko ZOOleszcz DPV Logistic GKM-u Grudziądz. To wypożyczenie jest czymś w stylu "tonący brzytwy się chwyta", ale myślę sobie, że działacze wykonują słuszny krok. Szanse na utrzymanie w tym momencie wydają się marne, ale próbować trzeba wszystkiego. Miesiąc może dodać tej drużynie jakiegoś wyrazu, bo na razie wygląda to zwyczajnie źle.

Zdaje się, że działacze GKM-u zimą podjęli wiele złych decyzji. Od razu zaznaczam, że to nie jest tak, że się świadomie pomylili, bo kontraktowali zawodników takich, na jakich klub było stać. Dlatego też Krzysztof Kasprzak, Norbert Krakowiak, czy Kenneth Bjerre. Od samego początku źle to wyglądało i groziło katastrofą, ale na cud zawsze można było liczyć. W kalendarzu mamy 1 maja, czyli niecały miesiąc od startu PGE Ekstraligi, a my już wiemy, że grudziądzanie to drużyna zdecydowanie najsłabsza w lidze. Słyszałem takie głosy, że zespół Janusza Ślączki nie wygra już w tym sezonie żadnego meczu.

Reklama

Swoją drogą mam takie wrażenie, że trener też nie za bardzo nad tym wszystkim panuje. Nie ma pomysłu na tę drużynę. Kapitanem drużyny został Przemysław Pawlicki, co pewnie pośrednio zabolało Nickiego Pedersena. Nie wiem, może zbyt daleko szukam, ale gdyby to Duńczyk był oficjalnie tym numerem jeden, to pewnie nie robiłby się taki nerwowy, gdy w parze jeździ właśnie z Pawlickim. Mam wrażenie, że obaj chcą sobie coś udowodnić. To tylko taka mała dygresja, ale szereg kilku złych decyzji składa się taką, a nie inną całość. Osobny temat to też przygotowanie toru. Nicki już raz głośno powiedział o tym w mediach, że nie pasuje on drużynie. Podczas ostatniego meczu w Grudziądzu Bartosz Zmarzlik pytał się Przemysława Pawlickiego, dlaczego tak bardzo ubijają nawierzchnię. Może to jakaś wskazówka.



Wracając jednak do meritum, biję brawa działaczom, że chcą sięgnąć po Miesiąca. W kryzysowych sytuacjach trzeba reagować w ten sposób. Pewnie niewielkie są szanse na to, że zbawi on drużynę i da jej utrzymanie, ale kto nie próbuje, ten nie pije szampana. A przyda się taki bat na Krzysztofa Kasprzaka czy Kennetha Bjerre, którzy w tej drużynie mają chyba zbyt dobrze. O ile nigdy nie byłem fanem talentu filigranowego Duńczyka, o tyle jestem w szoku widząc, co na torze prezentuje Kasprzak. Mówimy o reprezentancie Polski, uczestniku cyklu Grand Prix, byłym wice mistrzu świata. Nie potrafię zrozumieć tego spadku formy postępującego u niego w sumie już od 3 sezonów.

Z reguły bywa tak, że jakiś zawodnik zaczyna zjazd z formą po ciężkiej kontuzji. Dobrym przykładem jest Jarosław Hampel, który mimo wszystko już nigdy nie wrócić na poziom sprzed złamania kości udowej. Kasprzak z kolei nie doświadczył czegoś takiego. Po prostu przestał jechać. Nie kupuję tłumaczeń problemami sprzętowymi, bo wystarczy spojrzeć na jego sylwetkę na motocyklu. Jest spięty, brakuje tam luzu, finezji.

Nie daję w tym wszystkim wielkich szans na to, że Kasprzakowi coś się odmieni i nagle zacznie jechać lepiej. Miesiąc będzie więc ostatnią szansą na to, że w tej drużynie jeszcze coś się poprawi. W końcu nawet juniorzy, którzy od wielu sezonów byli hamulcowymi, teraz prezentują się naprawdę nieźle. A jeśli wypożyczenie zawodnika Unii Tarnów dojdzie do skutku, to trzeba zaczynać ten eksperyment jak najszybciej. Czas biegnie nieubłaganie.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje