Reklama

Reklama

Żużel. Jakub Czosnyka: Fogo Unia była nad przepaścią, ale nie pękła i może zostać mistrzem Polski

Wiem, że to daleko idąca teza, ale zwycięstwo Fogo Unii nad Eltrox Włókniarzem znaczy bardzo wiele. Mistrzowie przez chwilę byli pod ścianą i groziło im widmo porażki, a nawet straty bonusa. Gdyby do tego doszło, trudno byłoby im załapać się do pierwszej czwórki. Ale wytrzymali kryzys i ciągle są w grze. O mistrzostwo Polski, bo dla mnie to ciągle poważny faworyt do obrony tytułu.

To już nie jest walec, który gdzie nie pojechał, tam zawsze wygrywał. Fogo Unia po jesiennych zmianach mocno się zmieniła i już na jej widok inne drużyny nie drżą, a chętnie podejmują walkę. Pokazał to Eltrox Włókniarz Częstochowa, który był bliski sprawienia niespodzianki i zwycięstwa w Lesznie. Trener Piotr Baron miał podczas meczu nieciekawą minę, bo jego zawodnicy zawodzili. Przede wszystkim pogubiony sprzętowo Piotr Pawlicki. Mistrzowie pokazali jednak charakter, obronili się w tej trudnej sytuacji i na koniec i tak wygrali.

Reklama

Oglądając to spotkanie zastanawiałem się nad realną siłą tej drużyny. W przypadku porażki chyba cieżko byłoby wrócić mistrzom do gry o pierwszą czwórkę i medale. Czarny scenariusz jednak się nie ziścił, a oni ciągle mogą sporo namieszać. Na chłopski rozum, jeśli Fogo Unia jest w stanie wygrać z rozpędzonym Włókniarzem, kiedy zawodzi Pawlicki, poniżej oczekiwań jedzie Sajfutdinow, a juniorzy ciągle nie ujawnili swoje talentu, to co będzie wtedy, kiedy wszystko zagra? Stawiam takie otwarte pytanie i myślę sobie, że ta maszyna może na dobre odpalić w rundzie play-off. Tak, jak zawsze miała to w zwyczaju.

Napisałem już trener Baron wyglądał w piątek na mocno zafrasowanego, ale to szalenie inteligentny facet, który wie, jak się zdobywa medale w PGE Ekstralidze. Może to i nawet dobrze, że Pawlicki czy Sajfutdinow właśnie teraz mają tak poważne problemy sprzętowe. Do kluczowych spotkań sezonu jeszcze długie tygodnie, więc spokojnie mogą potestować, poszukać innych tunerów i być gotowym na play-offy. Trochę podobnie jak młodzieżowcy, a przede wszystkim Damian Ratajczak. Podoba mi się ten chłopak na motocyklu. Widać, że dobrze siedzi, ma niezłą sylwetkę, ale potrzeba mu więcej doświadczenia, spokoju i objeżdżenia. To przyjdzie z czasem. Myślę, że jeszcze w tym sezonie.

Swoją drogą Józef Dworakowski, szara eminencja leszczyńskiego klubu, oraz prezes Piotr Rusiecki dzisiaj mogą czuć dużą satysfakcję. Jesienią zeszłego roku nie włączyli się w licytację o swoich wychowanków Bartosza Smektałę i Dominika Kuberę. Ich odejście zabolało, ale dzięki temu w drużynie pozostał Janusz Kołodziej. A ten w tym roku jedzie doprawy świetnie. W piątek do spółki z Jasonem Doylem uratował tyłek swojej drużynie. Nie można natomiast wykluczyć, że Fogo Unia ze Smektałą i Kuberą, a bez Kołodzieja i Doyle'a byłaby w dużo mniej komfortowym położeniu w kontekście walki o play-offy.

Fajnie, że w tym roku mamy zaciętą ligę. Fajnie, że jest silna Betard Sparta, Stal Gorzów i notujący progres względem zeszłego roku Motor Lublin. Natomiast w tych wszystkich wyliczankach w kontekście medali czy Drużynowego Mistrzostwa Polski na pewno nie zapominałbym o starych mistrzach. Może nie straszą jak dawniej, ale to wciąż silna drużyna, naszpikowana gwiazdami, która w każdej chwili może odpalić i znów sprawić wszystkim psikusa.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama