Reklama

Reklama

Żużel. Jak to było z kopniakiem Tungate'a. Zawodnicy bronią gwiazdora Unii Tarnów

Rohan Tungate zakończył spotkanie w Bydgoszczy czerwoną kartką za spowodowanie wypadku Andreasa Lyagera. Zdaniem niektórych taka kara była znacznie przesadzona, a sam faul niezamierzony.

Na telewizyjnych powtórkach widać wyraźny ruch prawej nogi Australiczyka w kierunku motocykla Andreasa Lyagera. Duńczyk upadł pod bandą, a zawodnik Unii odprowadził go jeszcze wzrokiem. W pierwszej chwili wszystko wygląda na bandyckie kopnięcie. Sędzia Tomasz Fiałkowski długo przyglądał się nagraniom, ale zdecydował się ukarać go czerwoną kartką i wykluczyć do końca zawodów.

- Rozmawiałem z Leszkiem Demskim. Gdyby nie było czerwonej kartki to byłby wielbłąd. Tak twierdzi pan Leszek - napisał po chwili na Twitterze, Marcin Majewski, szef żużlowego projektu w stacji Canal+. Z opinią przełożonego polskich arbitrów nie zgadzali się jednak... żużlowcy. - Ja się z tą kartką nie zgadzam, żółta owszem - pisał Kacper Gomólski. - Też uważam, że bez kartki. No ale nie wiem czy znam się na żużlu - ripostował Patryk Dudek.

Reklama

Nigdy by tego nie zrobił

Sam Tungate przeprosił Lyagera w mediach społecznościowych, jednak również zapewniał o tym, że jego ruch nie był celowy. - Nie kopnąłem go i nigdy bym tego nie zrobił. Moja noga dotknęła jego koła, kiedy jechaliśmy razem. Czerwona kartka to zbyt mocna decyzja - ocenił.

Ocena powtórek wideo jest nieco problematyczna, gdyż jednej z dwóch dostępnych kamer widok na zajście zasłonił jadący w niebieskim kasku Adrian Gała. Przyglądając się jednak drugiej perspektywie w zwolnionym tempie rzeczywiście zauważyć można jak zsunięta z haka noga Australijczyka wykonuje podczas "kopnięcia" błyskawiczny obrót w kierunku zgodnym z ruchem obrotu przedniego koła Lyagera.

Łapali na tym nawet Zmarzlika

Prawdą może więc okazać się wersja żużlowca mówiącego, że wypadek spowodował niezamierzenie. Nawet jeśli jednak w jego działaniu nie było celowości to zachował się bardzo niebezpiecznie. Ściąganie nogi z ruchomego haka (będącego niejako drugą kierownicą motocykla żużlowego) znacznie obniża możliwość panowania nad maszyną. Niejednokrotnie widzieliśmy wyścigi w których taki ruch doprowadzał do upadku nawet największych zawodników na czele z samym dwukrotnym indywidualnym mistrzem świata Bartoszem Zmarzlikiem. Sędziom zdarzało się już karać taki brak rozwagi żółtym kartonikiem.

Decyzja arbitra - nawet jeśli według niektórych jest błędna - musi jednak zostać zaakceptowana. Fiałkowski widział to tak, jak każdy kto nigdy w życiu nie siedział na motocyklu. Tungate bez wątpienia winny jest stworzenia niebezpiecznej sytuacji na torze, dyskusji poddawana jest tylko celowość tego "kopnięcia". Całe szczęście dla Unii Tarnów, że według obowiązującego od zeszłego roku regulaminu, będą oni mogli skorzystać ze swojego lidera w weekendowym spotkaniu z Aforti Startem Gniezno. Według najnowszych przepisów czerwona kartka skutkuje wykluczeniem zawodnika do końca zawodów i karą finansową. Żużlowiec zostaje zawieszony na kolejne spotkanie, jeśli podczas sezonu przekroczy limit dwóch czerwonych lub czterech żółtych kartoników.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje