Reklama

Reklama

​Żużel. Jacka Frątczaka ciągnie do żużla. Miał jedną konkretną propozycję. Co zrobił?

Jacek Frątczak na razie nie jest zainteresowany podjęciem współpracy z żadnym klubem. Wciąż ciągnie go do żużla, zresztą sam w ostatnich miesiącach odebrał kilka telefonów z PGE Ekstraligi oraz eWinner 1. Ligi. - Oczywiście, że ciągnie mnie do żużla. Trzeba jednak włączyć zdrowy rozsądek - wyjaśnia nam były menedżer m.in. Get Well Toruń.

Wiele klubów w ostatnim czasie szukało trenerów bądź menedżerów. Jacek Frątczak także był na celowniku. - Otrzymałem kilka telefonów. Pojawiły się konkretne propozycje, ale nie ma sensu o tym rozmawiać, bo w tej chwili - z przyczyn zawodowych, swoich organizacyjnych czy przede wszystkim zdrowotnych - nie jestem zainteresowany podjęciem pracy z jakimkolwiek klubem żużlowym. A poza tym jestem zaangażowany w bardzo ważne projekty biznesowe - które zresztą były odłożone w czasie - chociażby przez mój pobyt w Toruniu - mówi nam były menedżer klubów z Zielonej Góry oraz Torunia.

Reklama

Praca w sporcie żużlowym jest bardzo stresująca, dlatego Frątczak nie chce podejmować pochopnych decyzji. - Teraz nie wyobrażam sobie powrotu - to są zbyt poważne rzeczy, żeby podejmować takie decyzje. Tak jak powiedziałem - wszystko można oczywiście poukładać, natomiast wiem, ile znaczy odpowiedzialność za wynik. Na wszystko ma się wpływ, za dużo mnie to kosztowało. Nie mogę podejmować nieracjonalnych decyzji i pozytywnie odpowiadać na pierwszy telefon. Cały czas są zapytania. Ostatnio oczywiście mniej, bo kluby zbudowały składy - dodaje. 

Czy jednak ciągnie wilka do lasu? Nasz ekspert za jakieś 2-3 lata zdecyduje się na powrót do działania w żużlu? - Nie wiem. Jest to mało prawdopodobne, lecz nigdy nie można mówić "nigdy". Czy nadal ciągnie mnie do żużla? Oczywiście, że tak. Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie. Trzeba jednak włączyć zdrowy rozsądek. Każdy zwycięstwem chciałby zakończyć swój ostatni mecz, a mi to się nie udało. Psychicznie muszę się z tym mierzyć, ale już w mniejszym stopniu - zaznacza Frątczak. 

- Gdyby ktoś z dnia na dzień zaoferował mi poprowadzenie zespołu - np. w piątek, to z przyjemnością wskakuję w buty i jadę na weekendowy mecz, nie ma problemu. Ale pod warunkiem, że w poniedziałek wracam do swojej rzeczywistości. Oczywiście, śmieję się. Tylko hipokryci mówią, że nie ciągnie ich do żużla. Nieprawdą jest też to, że wyleczyłem się z tego sportu. Trzeba jednak włączyć myślenie. Jak ktoś to robi z pasji, to nigdy chęć nie zniknie. Ciągnie mnie na 100 procent. Nie ma dwóch zdań - kontynuuje. 

Frątczak dostał też telefony z eWinner 1. Ligi. - W zasadzie to się już bardzo mocno wymieszało. Rzeczywiście, miałem zapytania z PGE Ekstraligi, jak i eWinner 1. Ligi. Jedna propozycja była konkretna, ale nie usiadłem do stołu - podsumowuje żużlowy menedżer.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!


------------------------------------------------

Samochód 20-lecia na 20-lecie Interii! ZAGŁOSUJ i wygraj 20 000 złotych - kliknijZapraszamy do udziału w 5. edycji plebiscytu MotoAs. Wyjątkowej, bo związanej z 20-leciem Interii. Z tej okazji przedstawiamy 20 modeli samochodów, które budzą emocje, zachwycają swoim wyglądem oraz osiągami. Imponujący rozwój technologii nierzadko wprawia w zdumienie, a legendarne modele wzbudzają sentyment. Bądź z nami! Oddaj głos i zdecyduj, który model jest prawdziwym MotoAsem!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje