Reklama

Reklama

Żużel. Jacek Gollob zawsze w cieniu brata. Tomasz załatwiał mu kontrakty, a kibice wyzywali go od narkomanów

Bracia Tomasz i Jacek Gollobie to braterski duet, jakiego w żużlu nigdy więcej nie było. Starszy z braci, choć sukcesów mu odmówić nie można, zawsze był w cieniu wielkiej kariery brata, który został mistrzem świata. Przez lata mówiło się, że Jacek wypłynął na plecach Tomasza, który miał mu załatwiać sowite kontrakty w klubach.

Brat poszedłby za nim w ogień

Bracia Gollobowie byli bodaj najbardziej kontrowersyjnym żużlowym duetem ostatnich lat w polskim żużlu. Tomasz zawsze przejawiał większy talent, ale Jacek też swoje w żużlu zrobił. Przez lata stanowili nierozłączny duet. Jeździli ze sobą wszędzie, a ich team działał pod czujnym okiem "papy Golloba", czyli ojca Władysława. Gollobowie na początku swojej przygody w żużlu mieli wielu wrogów. Wyróżniali się jednak tym, że obaj wskoczyli by za sobą w ogień.

Kiedy klasa sportowa młodszego Tomasza była niepodważalna, Jacek zostawał nieco w tyle. Mistrz świata z 2010 roku nie zapominał jednak o swoim bracie. Kiedy obaj zmieniali sensacyjnie w sezonie 2004 Polonię Bydgoszcz na Unię Tarnów, Tomasz w rozmowie z Grzegorzem Ślakiem (ówczesny sponsor Unii) oraz Szczepanem Bukowskim (były prezes klubu) dał jeden warunek - zmieni barwy klubowe, ale tylko w pakiecie. Władze tarnowskiej Unii nie planowały co prawda transferu Jacka, ale skoro Tomasz postawił sprawę w ten sposób, to znalazła się kasa także na starszego z braci.

Tomasz pomagał Jackowi na wielu płaszczyznach. Przede wszystkim na torze. Jakże często widzieliśmy obrazki, gdy mistrz świata holował "za uszy" Jacka, aby pomóc mu dowieść do mety podwójne zwycięstwo. Bo z nimi było tak, że o ile Tomasz od zawsze brylował na żużlowych torach, o tyle Jacek nigdy jakimś wielkim wirtuozem nie był.

Sukcesy przykryte wielką karierą brata

Dlatego też Jackowi przypisuje się łatkę zawodnika, który wypłynął na plecach Tomasza. Trochę to niesprawiedliwe określenie, gdy spojrzymy na indywidualne sukcesy zawodnika. Na arenie międzynarodowej niewiele zdziałał, ale w Polsce przez wiele lat należał do ścisłej krajowej czołówki. Dwa razy zdobył tytuł Indywidualnego Mistrza Polski (1998 rok w Bydgoszczy oraz 2000 w Pile). Aż siedmiokrotnie sięgał po Drużynowe Mistrzostwo Polski. Co ciekawe, zawsze w jednej drużynie z bratem. Jacek Gollob wygrał też dwukrotnie Złoty Kask. Jeszcze w tych czasach, kiedy ta impreza cieszyła się najwyższą rangą.

Starszy z braci dotrzymywał kroku młodszemu mniej więcej do 2005 roku. Później Jacek zaczął przysłowiowy zjazd do bazy. Radził sobie coraz słabiej, aż w końcu wypadł z Ekstraligi. Później próbował swoich sił w klubach z niższej ligi, ale będąc zawodnikiem przed czterdziestką już jasne było, że jego sportowy zmierzch zbliża się nieubłaganie. Zupełnie inaczej niż w przypadku Tomasza. Nasz mistrz z 2010 tytuł zdobył przecież w wieku 40 lat.

"Bajerski! Co? Ty, kur**!"

Z udziałem Jacka Golloba zapamiętamy jeden z największych skandali w polskim żużlu w XXI wieku. W sezonie 2004 Unia Tarnów z Gollobami w składzie podejmowała Apatora Toruń. W biegu czternastym, kiedy mecz był już rozstrzygnięty, Tomasz Bajerski (gwiazda drużyny gości) ostro zaatakował Jacka, który upadł na tor. Zagotował się z kolei Tomasz, który wybiegł na tor i uderzył torunianina pięścią w kask. Zrobiła się potężna afera.

Tomasz oczywiście został ukarany za swoje przewinienie, ale ta sytuacja najlepiej pokazuje, jaka relacja łączy obu braci. Z kolei kibice w Tarnowie nie zapomnieli tej akcji Bajerskiemu. Gdy pojawił się na meczu z Unią kolejnym razem, z trybun słychać było głośne - "Bajerski! Co? Ty kur**!".

Wyzywany od pijaków, znienawidzony przez kibiców

Reklama

Jacek Gollob nie przez wszystkich był lubiany. Niektórym kibicom też zaszedł za skórę. W latach dziewięćdziesiątych, gdy jego Polonia Bydgoszcz jechała w Toruniu derby z Apatorem, fajni miejscowej drużyny wyzywali go od narkomanów i alkoholików. Te insynuacje miały wytrącić go z równowagi. Żużlowiec żalił się potem przed kamerami, że na stadionie jest zbyt mało policji, a ludzie na trybunach zachowują się skandalicznie.

Biorąc pod uwagę fakt, że w pewnym okresie bracia Gollobowie uznawani byli za mocno kontrowersyjny duet, na wielu stadionach musieli liczyć się z gwizdami. Szczególnie Jacek, bo Tomasz zyskiwał szacunek za sukcesy na arenie międzynarodowej. Poza wszystkim starszy z braci nigdy specjalnie nie dbał o swój PR. Miał wizerunek gościa, który czasami lubi się wyluzować i prezentuje zupełnie odmienne podejście do życia od Tomasza. 

Taki jednak był Jacek Gollob. Przez jednych kochany, przez drugich znienawidzony. Jakkolwiek by nie było, odcisnął swoje piętno w historii polskiego żużla.

------------------------------------------------

Samochód 20-lecia na 20-lecie Interii!

Zagłosuj i wygraj ponad 20 000 zł!

Zapraszamy do udziału w 5. edycji plebiscytu MotoAs. Wyjątkowej, bo związanej z 20-leciem Interii. Z tej okazji przedstawiamy 20 modeli samochodów, które budzą emocje, zachwycają swoim wyglądem oraz osiągami. Imponujący rozwój technologii nierzadko wprawia w zdumienie, a legendarne modele wzbudzają sentyment. Bądź z nami! Oddaj głos i zdecyduj, który model jest prawdziwym MotoAsem!

Dowiedz się więcej na temat: żużel | Tomasz Gollob

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje