Reklama

Reklama

Żużel. Jacek Frątczak: Motor pod presją i bez taryfy ulgowej. Oczekiwania są duże, ale play-offy w zasięgu ręki [FELIETON]

- Widzę pewne zagrożenia dla lubelskiego zespołu, niemniej jednak Motor ma wszystko, aby awansować do play-offów. Mają atut silnych juniorów oraz mocną formację krajowych zawodników. Problem może być z zagranicznymi liderami. Inne drużyny mają większe armaty - pisze w swoim felietonie Jacek Frątczak.

Jacek Frątczak to były menedżer żużlowy, a obecnie ekspert. W przeszłości prowadził zespoły Falubazu Zielona Góra oraz Apatora Toruń. W swoim cyklu felietonów dzieli się swoją opinią na temat najgorętszych żużlowych doniesień.

Reklama

***

Trwa debata na temat transferów Motoru Lublin i wzmocnień na żużlowej giełdzie dokonanych przez prezesa Jakub Kępę. Czy ta drużyna nie ma składu na pierwszą czwórkę? Tego bym nie powiedział. Lubelski zespół jest dobrze zbilansowany. Ostatnie sezony w PGE Ekstralidze pokazują, że sukcesy odnoszą ci, którzy dysponują silną parą juniorów. A taka właśnie będzie w Motorze. Przynajmniej w teorii, bo wszyscy zakładamy, że para Lampart - Cierniak będzie rozdawać karty.Chciałbym natomiast zaznaczyć, bazując również na swoim doświadczeniu, że sezon poprzedzający dane rozgrywki wcale nie jest najlepszym wyznacznikiem oceny potencjału danego zawodnika. W żużlu wszystko dynamicznie się zmienia, więc ferowanie jakichkolwiek wyroków jest bardzo trudne. Nie mam jednak wątpliwości, że Motor ma szansę na pierwszą czwórkę. Poza juniorami mają silnie obsadzoną pozycję zawodnika do lat 24. Dominik Kubera to absolutna czołówka. Uważam zresztą, że wspólnie z Jarkiem Hampelem będą jechać na bardzo dobrym i stabilnym poziomie. Przede wszystkich w meczach na własnym torze. Na wyjeździe być może stracą nieco na potencjale, ale nie zmienia to faktu, że to klasowi zawodnicy.  

Największy znak zapytania jest przy nazwisku Krzysztofa Buczkowskiego. Ostatni sezon miał nieudany, ale na jego sytuację trzeba spojrzeć szerzej. Wcześniej miewał dobre lata, więc ma szansę się odbudować. Szczególnie, gdy porzuci presję związaną ze startami w drużynie, w której był wychowankiem. W Lublinie będzie startował z zupełnie innej pozycji. Mam z kolei pewne wątpliwości co do liderów Motoru. Mikkel Michelsen i Grigorij Łaguta to uznani zawodnicy, jednak zestawiając ich z największymi armatami drużyn, o których też mówi się w kontekście awansu do pierwszej czwórki, to niestety widzę pewien deficyt sportowy. Liczby mówią wszystko. Może być w ich przypadku problem. Dla tej dwójki sezon 2021 może być rokiem prawdy. 

Widzę więc pewne zagrożenia dla lubelskiego zespołu, niemniej jednak Motor ma wszystko, aby awansować do play-offów. Pamiętajmy jednak, że budżet tego klubu nie należy do najmniejszych, a kibice i sponsorzy mają swoje oczekiwania. Żadnej taryfy ulgowej już nie będzie. Wszyscy oczekują od drużyny zrobienia kolejnego kroku do przodu. Presja w sporcie różnie oddziaływuje i nie zawsze ma pozytywny wpływ na wynik. I już na sam koniec, w ramach podsumowania dodam, że w moim przekonaniu wyżej od Motoru stoją akcje Fogo Unii, Stali Gorzów oraz Betard Sparty. Na równi postawiłbym szanse Motoru z Włókniarzem Częstochowa. Mam wrażenie, że potencjał tych obu drużyn jest na bardzo zbliżonym poziomie. 

JACEK FRĄTCZAK

Dowiedz się więcej na temat: PGE Ekstraliga | Speed Car Motor Lublin | Jacek Frątczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje