Reklama

Reklama

Żużel. Hollway zerwał współpracę z Sajfutdinowem! Powodem silniki Johnsa?

Ashley Holloway nie będzie już współpracował z Emilem Sajfutdinowem. Znany i ceniony tuner zerwał umowę z Rosjaninem. Wszystko przez to, że w meczu z Marwis.pl Falubazem Zielona Góra żużlowiec wyjechał na silnikach Petera Johnsa.

Koniec pewnej ery w życiu Sajfutdinowa. Rosjanin przez dużą część kariery współpracował z Hollowayem. To dzięki niemu zawodnik Fogo Unii Leszno wszedł do światowej czołówki, odnosząc sukcesy w Grand Prix. Brytyjczyk traktował swojego klienta szczególnie, jeżdżąc z nim na turnieje mistrzostw świata. Był wprawdzie moment, kiedy Sajfutdinow przerzucił się na Ryszarda Kowalskiego. Ta współpraca źle się jednak skończyła (Kowalski miał ją zerwać, bo mechanik Sajfutdinowa poszedł z jego silnikiem do innego mechanika), a żużlowiec powrócił na stare śmieci.

Reklama

Teraz Rosjanin stracił osobę w dużej mierze odpowiadającą za jego sukcesy. Powodem takiego obrotu spraw jest mecz Unii z Marwis.pl Falubazem Zielona Góra. Wtedy to Sajfutdinow korzystał z silników Petera Johnsa. Występ lidera gospodarzy był udany, ale na pewno nie cieszył Brytyjczyk, widząc, ze jego klient korzystał z jednostek konkurenta. 

Z tego powodu Holloway postanowił zerwać obowiązującą umowę. - Aby powstrzymać krążące plotki, informujemy, że wstrzymaliśmy naszą współpracę z Emilem Sayfutdinovem i jego zespołem. Dziękujemy im za ostatnie lata i życzymy im wszystkiego najlepszego w przyszłości - w ten sposób informację podała firma tunera.

Temat tunerów ostatnio w modzie

To kolejny przypadek w ostatnich dniach, gdzie dostawca silników zdecydował się zakończyć współpracę. Niedawno Ryszard Kowalski zerwał umowę z ZOOleszcz DPV Logistic GKM Grudziądz. Klub podpadł tym, że silniki dla juniorów przekazał dwóm seniorom - Krzysztofowi Kasprzakowi oraz Przemysławowi Pawlickiemu. Obaj nie mają z Kowalskim dobrych relacji. Ten nie chciał zatem, by wspomniani zawodnicy czerpali korzyści z jego pracy.

Temat tunerów przebija się coraz mocniej. Sprawa dotyczyła też Leona Madsena, który zaczął sezon na silnikach Briana Kargera. Po jednym złym występie Duńczyka przeciwko Betard Sparcie Wrocław Michał Świącik, prezes Eltrox Włókniarza bardzo krytycznie wypowiedział się o decyzji zawodnika. Działacz wprost powiedział, że wpłynie na to, by żużlowiec wrócił do współpracy z Flemmingiem Graversenem, przerwanej w niejasnych okolicznościach. Jaki wpływ na zmiany miał Świącik? Nie wiadomo. Faktem jest, iż Duńczyk rzeczywiście przesiadł się na poprzednie jednostki.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje