Reklama

Reklama

Żużel. Gwiazdy 2. Ligi. Kevin Woelbert. Jego babcia pochodzi z Polski, ale obywatelstwa nie dostał

W życiu pewne są tylko trzy rzeczy – śmierć, podatki i… Kevin Woelbert w drugiej lidze. Utytułowany Niemiec zadomowił się w najniższej klasie rozgrywkowej i pomimo znakomitych występów nawet nie myśli o przejściu do ligi wyżej. W Polsce jest mu tak dobrze, że kilkanaście lat temu starał się o nasze obywatelstwo. Przed nim drugi sezon w SpecHouse PSŻ-cie Poznan.

Przebojem wdarł się na salony

Reklama

Kevin Woelbert w najlepszy z możliwych sposobów rozpoczął karierę w dorosłym żużlu. Już w wieku zaledwie szesnastu lat, w 2005 roku został młodzieżowym wicemistrzem Niemiec. Po takim sukcesie wróżono mu naprawdę wielką przyszłość. Nic więc dziwnego, skoro już w pierwszym sezonie startów zaliczał się do najlepszych juniorów w kraju.

Prawdziwe trzęsienie ziemi nadeszło trzy lata później. Mający wówczas 19 wiosen Woelbert stanął na najwyższym stopniu podium w seniorskich mistrzostwach kraju. W Diedenbergen nowa gwiazda speedwaya naszych zachodnich sąsiadów pokonała między innymi Martina Smolinskiego. 31-latek największy sukces w karierze powtórzył jeszcze dwukrotnie. Złoty medal na jego szyi zawisł także w 2011 i 2017 roku.

Dostrzeżony przez Falubaz

Już w drugim sezonie startów po młodego Niemca sięgnęli włodarze Falubazu Zielona Góra. Ekipa z Winnego Grodu w 2006 roku występowała na zapleczu Ekstraligi, więc ściągnięcie perspektywicznego zawodnika nie było aż takim ryzykiem z ich strony. Żużlowiec odwdzięczył się fantastycznymi wynikami. Woelbert wziął udział w 13 spotkaniach i zdobywał średnio 1,63 punktu na wyścig. Najważniejszy okazał się jednak awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Jak się później okazało, młodzian rzucił się na zbyt głęboką wodę i po nieudanym sezonie 2007 opuścił szeregi ekipy z województwa lubuskiego.

Miał dosyć startów w Polsce

Po słodko-gorzkim okresie spędzonym w zielonogórskim klubie Kevin Woelbert już nigdy nie powrócił do Ekstraligi. W sezonie 2008 ścigał się na drugoligowych torach w barwach Startu Gniezno. Następnie dołączył do GTŻ-u Grudziądz, gdzie startował przez dwa kolejne lata. Po krótkim epizodzie w Krośnie jeszcze na chwilę powrócił do Grudziądza, lecz z marnym skutkiem. Jego kariera stopniowo pikowała w dół. Zrobił sobie nawet przerwę od startów w naszym kraju.

Wolne od jazdy w Polsce sprawiło, że żużlowiec bardziej zaangażował się w zdobywanie punktów dla swoich brytyjskich zespołów. Reprezentant Niemiec z dobrym skutkiem cieszył swoją jazdą oczy kibiców z Glasgow, Edynburga, Manchesteru czy King’s Lynn. Jazda bez presji pozwoliła mu po raz kolejny czerpać radość ze sportu i dała pozytywnego kopa do kontynuowania przygody ze speedwayem.

Chciał zostać Polakiem

Niewiele brakowało, a Woelbert byłby reprezentantem Polski. Jeździec o obywatelstwo zabiegał w sezonie 2009, kiedy reprezentował barwy GTŻ-u Grudziądz. Jazda pod polską flagą z pewnością ułatwiłaby mu rywalizację w naszym kraju. Argumentem przetargowym okazał się fakt, iż babcia żużlowca pochodziła właśnie z Polski.

- Wniosek naszego zawodnika poparł prezydent Grudziądza Robert Malinowski, który kieruje pismo do Kancelarii Przeydenta RP. Także nasz klub wystosuje pismo z poparciem. Jeśli Woelbertowi polskie obywatelstwo zostanie nadane w miarę szybko, w pierwszych miesiącach 2010 roku, to będzie musiał, zgodnie z przepisami, zdać w Polsce egzamin na licencję żużlową "Ż". Nie powinien mieć z tym problemu. Chcemy w nim mieć także krajowego zawodnika - mówił wtedy Zbigniew Fiałkowski w rozmowie z Gazetą Pomorską.

Niestety dla zawodnika cała sprawa utknęła w martwym punkcie. Być może to spowodowało jego późniejszą decyzję o odpuszczeniu rywalizacji na polskich torach. Powodów do radości nie mieli także w Grudziądzu, ponieważ polskie obywatelstwo Woelberta dałoby im niemałą przewagę nad rywalami.

Wieczny drugoligowiec

Bez startów w Polsce wytrzymał zaledwie dwa lata. Po krótkim okresie nieobecności w 2017 roku podpisał kontrakt w drugoligowym Kolejarzu Opole, gdzie z miejsca stał się liderem zespołu. Gdy wydawało się, że był to jednorazowy wyskok, 31-latek powtórzył podobne osiągnięcie w kolejnych dwóch sezonach. W nowym miejscu był wielką gwiazdą.

Być może Niemiec jeździłby w Opolu do dziś, gdyby nie długi klubu wobec jego osoby. - Trudno było zawodnikom, rodzinom, klubom. Bez zarabiania pieniędzy jest dużo trudniej. Tym bardziej jeśli czekasz na wypłatę za poprzedni sezon - mówił na łamach Przeglądu Sportowego przed rozpoczęciem sezonu 2020.

Nową drużyną reprezentanta naszych zachodnich sąsiadów okazał się SpecHouse PSŻ, do którego przychodził oczywiście w roli lidera. Woelbert tradycyjnie nie zawiódł oczekiwań fanów z Wielkopolski. Średnia 2,213 mówi sama za siebie. Niemiec to już niewątpliwie etatowy drugoligowiec i każdy prezes chciałby mieć go u siebie. Przed nim drugi sezon w barwach "Skorpionów". Kolejny, w którym na jego barkach będzie spoczywała odpowiedzialność za wynik całej ekipy. W Poznaniu mogą jednak spać spokojnie. 31-latek w każdym meczu jest gwarantem solidnej zdobyczy punktowej.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!

Samochód 20-lecia na 20-lecie Interii! ZAGŁOSUJ i wygraj 20 000 złotych - kliknijZapraszamy do udziału w 5. edycji plebiscytu MotoAs. Wyjątkowej, bo związanej z 20-leciem Interii. Z tej okazji przedstawiamy 20 modeli samochodów, które budzą emocje, zachwycają swoim wyglądem oraz osiągami. Imponujący rozwój technologii nierzadko wprawia w zdumienie, a legendarne modele wzbudzają sentyment. Bądź z nami! Oddaj głos i zdecyduj, który model jest prawdziwym MotoAsem!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje