Reklama

Reklama

Żużel. Gruchalski o kulisach rozstania z Unią. Mówi: klub robi ze mnie idiotę

- Sprawa była jasna. Jeśli dostanę zaległe pieniądze za poprzedni sezon i potwierdzenie, że określoną kwotę za podpis pod nową umową otrzymam przed sezonem, zostaję w Tarnowie – zdradził zakontraktowany w ostatnim dniu okienka przez Zdunek Wybrzeże Gdańsk żużlowiec, Michał Gruchalski

Przypomnijmy, że przynależność klubowa wychowanka Włókniarza Częstochowa była nierozstrzygnięta niemal do samego końca okresu transferowego. Usługami 22-latka - po tym jak ogłosił odejście z Unii Tarnów - zainteresowane były kluby między innymi z Łodzi czy Rybnika. Wszystko za sprawą premiującego takich żużlowców nowego przepisu o zawodniku U24. Ostatecznie Gruchalski zdecydował się podpisać kontrakt ze Zdunek Wybrzeżem Gdańsk.

Był to dosyć niespodziewany ruch, szczególnie biorąc pod uwagę kwestie logistyczne. Zawodnik przy okazji treningów czy meczów będzie musiał pokonywać ponad 450 kilometrów dzielących jego rodzinną Częstochowę i Gdańsk. Na stadion poprzedniego klubu - Unii Tarnów - miał znacznie bliżej. - Trochę kilometrów mam, ale jest autostrada. W Wybrzeżu znam się z każdym z chłopaków. Na szczęście nowy regulamin stanowi, że jako zawodnik do lat 24 będę jechał w parze z każdym z nich, więc nie będę miał dylematu. Nasz skład wygląda fajnie, ale wszystko zweryfikuje tor - tłumaczy portalowi sport.trojmiasto.pl sam zawodnik.

Reklama

Miniony sezon nie był dla niego zbyt udany, Po zakończeniu wieku juniora odmówił Michałowi Świącikowi, który proponował mu pozostanie we Włókniarzu, w roli rezerwowego. Zdecydował się na przenosiny do występującej w niższej lidze Unii Tarnów, gdzie liczył na większą liczbę startów. Niestety, nie wszystko poszło po jego myśli. Ze składu "Jaskółek" wygryzł go Daniel Kaczmarek i częstochowianin stanął pod taśmą tylko 38 razy.

- W nadchodzącym sezonie mam coś do udowodnienia. Poprzednie rozgrywki dużo mnie nauczyły. W Gdańsku będę miał spokojniejszą głowę. Mam nadzieję, że się odbuduję i złapię stabilizację. Chciałbym wrócić do PGE Ekstraligi, ale nie wiem w jakim czasie. Oby jak najkrótszym - wyjaśnia Gruchalski.

Odejście młodego seniora z Unii wywołało lawinę domysłów. Niektórzy nazywali go "wytrawnym pokerzystą", który do końca zwlekał z ogłoszeniem oficjalnej decyzji, by wymusić na włodarzach tarnowskiego klubu wypłatę zaległego wynagrodzenia.

- Ktoś próbuje zrobić ze mnie idiotę. Sprawa była jasna - jeśli dostanę zaległe pieniądze za poprzedni sezon i potwierdzenie, że określoną kwotę za podpis pod nową umową otrzymam przed sezonem, zostaję w Tarnowie. Żaden z warunków nie został spełniony w ustalonym terminie, więc na co miałem czekać? - pyta retorycznie nowy nabytek gdańszczan.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne