Reklama

Reklama

Żużel. Grand Prix w Togliatti. Uwaga na Łagutę i Sajfutdinowa. Tylko Rosjanie mogą zagrozić Polakom

Wojna polsko-rosyjska o medale w cyklu Grand Prix nabiera rumieńców. Teraz rywalizacja przenosi się do Rosji, gdzie z pewnością mocni będą najwięksi rywale Bartosza Zmarzlika i Macieja Janowskiego, czyli Artiom Łaguta oraz Emil Sajfutdinow. Biało-Czerwoni są pod presją, czeka ich potwornie ciężkie zadanie.

Sławomir Kryjom w maju napisał na Twitterze, że mistrzostwo świata zdobędzie ktoś z trójki: Bartosz Zmarzlik, Emil Sajfutdinow, Maciej Janowski. - Podając trzech takich zawodników jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że się trafi. Bartek zmierza po kolejny tytuł, ale absolutnie wyskoczył mu rywal, którego przed sezonem się nie spodziewałem, czyli Artiom Łaguta. To oczywiście dobre dla sportu i rywalizacji - mówi nam menedżer niemieckiego Trans MF Landshut Devils.

Teraz Grand Prix Rosji w Togliatti

- Jak popatrzymy na rywalizację Zmarzlika i Łaguty, to myślę, że będzie bardzo ciekawie do samego końca. W Togliatti Artiom będzie szybki, na pewno będzie miał przewagę nad Bartkiem, jeśli chodzi o znajomość toru, bo w życiu odjechał tam więcej zawodów. Ten tor jest specyficzny, bardziej przypomina tor do żużla na lodzie, ponieważ jest bardzo długi i wąski. Ma 400 metrów, luki nie są nachylone. Trzeba się bardzo szybko zorientować, o co chodzi - komentuje Kryjom. 

Reklama

Polacy i Rosjanie walczą o podium na koniec cyklu. - Ameryki nie odkryję stwierdzając, że złoto rozstrzygnie się między Bartkiem a Artiomem. Moim zdaniem są półkę wyżej nad pozostałymi zawodnikami. O brąz powalczy Maciej Janowski z Emilem Sajfutdinowem, który w Togliatti też będzie niezwykle niebezpieczny - przestrzega nasz rozmówca. - Podczas rundy SEC zorganizowanej w Togliatti przekonaliśmy się, jak Rosjanie potrafią być szybcy. Czeka nas pasjonująca walka o miejsca na podium w cyklu - dodaje.

Kubera skuteczniejszy od Kasprzaka

Dominik Kubera startujący jako "dzika karta" w zaledwie trzech turniejach uzbierał więcej punktów od stałego uczestnika Krzysztofa Kasprzaka. - W Lublinie - jak na debiutanta - pojechał świetnie, zrobił furorę. Trochę gorzej było w Szwecji, ale jazda w półfinale to też w jego przypadku sukces. Pamiętajmy, że wskoczył trochę z doskoku, bez przygotowań sprzętowych czy logistycznych. Z tyłu głowy Dominika urodził się pewnie pomysł, żeby znaleźć się w Grand Prix na stałe. Takie zawody motywują do jeszcze większej pracy oraz inwestycji w sprzęt - zauważa Kryjom. 

- A Kasprzak? Kilka lat temu czarował swoją jazdą w cyklu. Ostatnio jest w dołku, chociaż mecz GKM-u z Włókniarzem pokazał, że ten potencjał być może w końcu się uwolnił. Wszyscy będą bacznie obserwować jego występy w pozostałych turniejach. Z niejednego pieca jadł chleb, dobre wyniki by mnie nie zaskoczyły. Kto wie, czy nie potrzebował takiego impulsu, jak ten mecz z częstochowianami. Czasami dobry występ powoduje wzrost motywacji i chęci wygrywania. Myślę, że Krzysztof jest głodny tych zwycięstw - stwierdza nasz ekspert.

Następni czekają w kolejce

Krzysztofa Kasprzaka w przyszłorocznym cyklu nie będzie, ale awans po Grand Prix Challenge wywalczyli dwaj inni Polacy - Patryk Dudek oraz Paweł Przedpełski. - Patryk już tam był, więc mniej więcej wie, jak wygląda cykl. Jeździł w nim bardzo dobrze. Doskonale będzie wiedział, jak trzeba się przygotować. Jeśli prześledzimy karierę Pawła, widzimy że jest zawodnikiem, który tymi małymi kroczkami pchnie się w żużlowej hierarchii do góry. Po pierwszym trudnym sezonie w gronie seniorów, ciągle jedzie coraz lepiej - ocenia Kryjom. 

- Obecnie jest krajowym liderem Apatora Toruń, nie dostał dzikiej karty, tylko sam awansował do Grand Prix. Jest na tyle poukładany, że sprzętowo, finansowo oraz logistycznie sobie poradzi. Sportowo na pewno będzie mu ciężko, jest przecież debiutantem. Biorąc jednak pod uwagę jego predyspozycje, to może zagrozić najlepszym. Ma bardzo dobry start, mądrze jedzie oraz jest szybki przy krawężniku. Awans do cyklu w jego przypadku jest niespodzianką. Cieszę się, bo to świeża krew - kontynuuje. 

Kryjom bardzo dobrze zna Przedpełskiego. - Kiedy pracowałem w Toruniu, to Paweł na poważnie wszedł do składu i po paru kolejkach zaczął robić furorę w lidze. To niezwykle utalentowany i ciężko pracujący zawodnik. Wciąż jest stosunkowo młody. Najlepsze lata w żużlu dopiero przed nim - podsumował ekspert i menedżer Trans MF Landshut Devils.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje