Reklama

Reklama

Żużel. Giełda na Socialu: Ponury Falubaz. Kto powie Kempińskiemu o Ślączce?

Falubaz zaprezentował swój skład, jednak towarzyszącej temu konferencji prasowej zabrakło marketingowego wigoru z którego niegdyś słynęli zielonogórzanie. W Rzeszowie rozpalono nadzieje kibiców, by później brutalnie je zgasić.

Falubaz przed laty uważany był za króla żużlowego marketingu. Nie tak dawno byliśmy przecież świadkami nauki języka polskiego przez zagranicznych żużlowców czy wyjazdu do Danii w celu podpisania kontraktu z Nickim Pedersenem. Teraz zobaczyliśmy jedynie sztywną, nagraną z kilkugodzinnym wyprzedzeniem “konferencję prasową" na której - niczym na historycznym Sejmie Niemym - nikt nie mógł zadawać pytań. Nawet prezes oraz trener Piotr Żyto wydawali na wyjątkowo ponurych.

Reklama

Do ciekawej sytuacji doszło w Rzeszowie. Miejscowe RzTŻ zapowiedziało ogłoszenia transferowe o godzinie 15 i 18. By podpowiedzieć kibicom o jakie nazwiska chodzi, zapowiedź oznaczono dwiema datami. Co ciekawe, w obu terminach Stal Rzeszów rozgrywała swoje mecze przed laty. Kibice rzucili się do archiwalnych programów z tamtych spotkań, mając nadzieję, że znajdą w nich nowe nabytki klubu. W mediach społecznościowych zawrzało. Walasek, Lindbaeck, Ljung, Okoniewski, mówiło się nawet o Łukaszu Sówce. 

Ostatecznie okazało się, że oba te tropy są mylne, a terminy odnoszą się do pierwszych ligowych kompletów zdobytych przez zawodników, którzy podpisali właśnie w Rzeszowie nowe kontrakty. Ich nazwiska nie były jednak tak wspaniałe jak przypuszczali kibice. Chodzi bowiem o Ilję Czałowa i Karola Barana.

Ciekawą dyskusję na Twitterze wywołał Michał Mitrut z telewizji Eleven Sports. “Janusz Ślączka nowym menedżerem GKM Grudziądz, ale nie oznacza to zwolnienia Roberta Kempińskiego. Brawa za decyzję. W każdym sztabie potrzebny jest ktoś z dobrym angielskim" napisał. Nawiązał tym samym do uchwyconego przez kamery stacji fragmentu rozmowy Kempińskiego z zawodnikami GKM-u i Włókniarza chwilę przed odwołaniem ich pierwszego spotkania w tym roku. Szkoleniowiec próbował wówczas zakomunikować - łamiąc polszczyznę, angielszczyznę i język migowy - “My nie chcemy. Noł! Ale sędzia? Kaman!" 

“Ale Kempes jeszcze nie wie, że przestał być trenerem. Na razie powiedzieli mu to po angielsku. Po polsku się bali" błyskawicznie zripostował dziennikarz Wojciech Koerber. Wywowało to lawinę wspomnień internautów. Przywołano między innymi słynną wypowiedź trenera Adama Skórnickiego “Taktyczna za Pedersena. Tylko kto mu to powie?"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje