Reklama

Reklama

Żużel. Galaktyczna forma Bartosza Zmarzlika. Już teraz widać, że nie ma kto przeszkodzić mu w drodze po trzeci tytuł

Jeżeli w przypadku aktualnego mistrza świata jest coś, co mogłoby uchodzić za mankament, to zawsze można było tym mianem określić nieco słabszą formę u progu sezonów. Przeważnie było tak, że Zmarzlik początkowo jeździł tylko bardzo dobrze, a dopiero później kapitalnie. Patrząc jednak na to, co wyprawia obecnie, rywale mogą tylko załamać ręce. Momentami zawodnik sprawia wrażenie niemal niemożliwego do pokonania. W tym sezonie ligowym przegrał zaledwie jeden bieg.

Jeśli ktoś wierzył, że sezon 2021 będzie tym, w którym ktoś zdetronizuje Polaka, musi przynamniej na tę chwilę, odłożyć swoje marzenia na inny rok. Postawa Bartosza Zmarzlika w PGE Ekstralidze każe upratrywać w nim absolutnego i jedynego kandydata do złota w GP. Do tej pory przegrał zaledwie jeden bieg. W Lesznie pokonał go jednak nie byle kto, tylko mistrz świata 2017, Jason Doyle. W pozostałych Zmarzlik wygrywał lub przyjeżdżał za plecami kolegów z drużyny. Niebywałe, biorąc pod uwagę to, jak wysoki jest poziom rozgrywek, w których startuje. Dość brutalnie brzmi określenie, które jednak pasuje do realiów jak ulał: Zmarzlik po prostu bawi się z rywalami.

Reklama

Choć to dopiero początek sezonu, rywale już mają swoje problemy. Pierwszy dobry mecz odjechał dopiero Fredrik Lindgren. Tai Woffinden odniósł kontuzję i nie wiadomo, jak po niej będzie się czuł. Maciej Janowski jedzie dobrze, ale jemu w GP przeważnie wiedzie się gorzej. Pozostali mogą zapomnieć o rywalizacji ze Zmarzlikiem. Wiele wskazuje na to, że GP zacznie się w lipcu lub sierpniu, ale Polak już buduje psychiczną przewagę nad resztą stawki. W trakcie ich walki o znalezienie właściwych ustawień, heroicznej batalii ze sprzętem, Zmarzlik lata na każdym torze, niezależnie od meczu, rywala czy pogody. To może skutecznie zniechęcić.

Zwróćmy uwagę na to, jak kapitalnie 26-letni żużlowiec radzi sobie nawet mimo przegranego startu. W Grudziądzu zajęło mu tak naprawdę jedno okrążenie, by wyprzedzić zarówno Nickiego Pedersena, jak i Przemysława Pawlickiego. Patrząc na to, jak wąski i trudny technicznie jest tamtejszy obiekt, to musi robić wrażenie. Jacek Gajewski powiedział wprost, że pokonanie Zmarzlika w tej chwili jest rzeczą niesamowicie trudną. W środowisku zaczęto żartować, że w ramach podniesienia atrakcyjności ligi, Zmarzlik od następnej kolejki musi przegrywać wszystkie starty. Choć niemal pewne jest, że i tak będzie wygrywał.

Jak tak dalej pójdzie, lider Moje Bermudy Stali Gorzów może pokusić się o najlepszy wynik w historii ekstraligi, jak chodzi o średnią biegową. Póki co legitymuje się bajeczną przeciętną powyżej 2,900, ale wiadomo, że czasem ta średnia musi zacząć nieco spadać. Chociaż, patrząc na Zmarzlika, nie jest się do tego przekonanym. Żużlowiec chcący go pokonać musi dokonać czegoś graniczącego z cudem. Nie wystarczy jechać po prostu dobrze, bo Pawlicki w Grudziądzu nie robił błędów. Zmarzlik ma niesamowite umiejętności, a do tego już w trakcie pierwszych kolejek udało mu się idealnie trafić z ustawieniami sprzętu.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź




Reklama

Reklama

Reklama