Reklama

Reklama

Żużel. Fatalny początek sezonu. Kontuzja goni kontuzję

Nie zdążyliśmy jeszcze ochłonąć po czwartkowej kraksie Adriana Gały, a już lista kontuzjowanych się powiększyła. W piątek Tai Woffinden nabawił się urazu łopatki. Kontuzja Brytyjczyka wydaje się poważna. Takich jak on jest w tym sezonie zdecydowanie więcej.

Oprócz ciekawej rywalizacji początek sezonu przynosi bardzo dużo kontuzji. W czwartek środowisko na chwilę wstrzymało oddech, kiedy to Adrian Gała trafił do szpitala. Pierwsze informacje na temat jego stanu zdrowia nie były za ciekawa. Mówiło się o złamaniach, przebitym płucu. Jednak Abramczyk Polonia Bydgoszcz zapewnia, że Gała jest jedynie poobijany. Na razie żużlowiec nie ma jednak co myśleć o szybkim powrocie na tor.

Wystarczyło kilkanaście godzin, a lista kontuzjowanych powiększyła się o Taia Woffindena, który w piątkowym meczu przejechał zaledwie kilkadziesiąt metrów. Brytyjczyk od razu sygnalizował ból łopatki i choć zszedł z toru o własnych siłach, nie kontynuował zawodów. Tego samego dnia strachu najedli się inni. Przed czasem starcie Motoru Lublin z Eltrox Włókniarzem Częstochowa skończył Jarosław Hampel. Po upadku z 12. wyścigu od razu widać było, że doświadczony zawodnik mocno odczuł starcie, nie pojawiając się już pod taśmą. Według naszych informacji były wicemistrz świata zmaga się ze stłuczeniem nogi, co i tak jest dość szczęśliwym zakończeniem.

Reklama

Urazów zdecydowanie za dużo

Trzy przypadki w zaledwie kilkanaście godzin to fatalny wynik. Od początku sezonu zmartwień jest więcej. Jeszcze przed pierwszym meczami rękę złamali Oskar Bober i Mateusz Tonder. Obaj mieli realne szanse na wywalczenie miejsca w zespole, więc uraz zatrzymał możliwość popchnięcia ich karier w dobrą stronę. Ostatnio do listy dołączył Kamil Nowacki. Junior Moje Bermudy Stali Gorzów nabawił się urazu podczas przygotowań, przez co być może opuści niedzielne spotkanie, co rodzi również kłopot dla samej Stali. W wyliczance nie można zapomnieć o Nielsie Kristianie Iversenie. Doświadczony Duńczyk miał stanowić o sile Unii Tarnów. Tymczasem spędza on czas w domu, czekając, aż zrośnie się pęknięta łopatka. Kolejna kontuzja sprawia, że żużlowiec oddala się od wielkiego speedwaya, a Unia od dobrych wyników.

Dotychczasowy bilans kontuzji jest porażający. Albo to kwestia pecha, albo głodu jazdy u żużlowców, przez co czasami przekraczają oni granice podczas jazdy. W drugim przypadku warto, by jednak nieco odpuścili, gdyż jedno 0 jest dla drużyny mniej warte niż kilka miesięcy przerwy od jazdy.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy