Reklama

Reklama

Żużel. Fatalna kraksa na młodzieżowych zawodach. Motocykl wystrzelił jak z armaty

Do strasznie wyglądającego karambolu doszło podczas wtorkowej rundy DMPJ na tarnowskim torze. Motocykl Maksymiliana Śledzia odbił się od bandy i wyleciał na kilka metrów w powietrze. Na szczęście żadnemu z młodzieżowców biorących udział w zajściu nie stała się większa krzywda.

Drużynowe Mistrzostwa Polski Juniorów słyną z potrafiących ciągnąć się długimi godzinami zawodów. Startujący w nich zawodnicy dopiero wkraczają w świat dorosłego żużla, a suma braku doświadczenia i niewykształconych jeszcze w pełni umiejętności prowadzi do licznych upadków. Większość z nich to jednak standardowe uślizgi, spowodowane prostymi technicznymi błędami podczas próby złożenia się w łuk. Juniorzy zazwyczaj bardzo szybko wstają z toru i o własnych siłach odprowadzają swe motocykle do parku maszyn.

Wypadek w trzecim biegu tarnowskiej rundy DMPJ wyglądał jednak o wiele groźniej. Na wejściu w pierwszy łuk 19-letni Maksymilian Śledź z Motoru Lublin próbował wyprzedzać o rok młodszego Jakuba Stojanowskiego reprezentującego 7R Stolaro Stal Rzeszów. Popełnił jednak błąd i wpadł w swego rywala wywożąc go pod samą bandą i znacznie wytrącając go z równowagi. Sam lublinianin również upadł. Wpadł w płot, a jego motocykl odbijając się od niego efektownie wystrzelił w powietrze na wysokość kilku metrów.

Reklama

Wyszli z tego cało

Choć całe zajście wyglądało bardzo groźnie, to żadnemu z młodych zawodników nie stało się nic poważnego. Obaj leżeli na torze przez pewien czas, ale później wrócili do parku maszyn o własnych siłach. Stojanowski po trzech seriach startów co prawda wycofał się z zawodów, ale po feralnym zdarzeniu zdołał jeszcze zdobyć trzy punkty dla swojego zespołu.

O jedno oczko więcej miał w swym dorobku Maksymilian Śledź, mimo iż sędzia wykluczył go z powtórki feralnego trzeciego wyścigu, a podczas biegów nominowanych posłuszeństwa odmówił mu motocykl.

Sprawcą upadku syn trenera Sparty

Triumf w zawodach padł łupem jego zespołu - Motoru Lublin. Spora w tym zasługa Mateusza Cierniaka i Wiktora Lamparta. Eksportowa lubelska para młodzieżowców nie przegrała ani jednego ze swych biegów.

Mniej zorientowani w meandrach juniorskiego speedwaya kibice mogą nie wiedzieć, iż 19-letni Maksymilian Śledź to syn byłego żużlowca i obecnego szkoleniowca Betard Sparty Wrocław - Dariusza. Do szkółki Motoru trafił wówczas, gdy jego tata prowadził ten zespół w ligowych rozgrywkach. Póki co, nic nie wskazuje jednak na to, by w przyszłości był w stanie nawiązać do sporych sukcesów seniora rodu.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje