Reklama

Reklama

​Żużel. Falubaz Zielona Góra ma asa w rękawie. Zagar zmotywowany jak nigdy wcześniej

Mateja Zagara określa się jako jednego z liderów Falubazu. Nie są to słowa rzucone na wiatr, co pokazuje fantastyczny sezon 2020 w jego wykonaniu. Jak się okazuje, tegoroczne rozgrywki mogą być dla niego jeszcze bardziej udane. Wszystko za sprawą narodzin syna, które jak sam mówi motywują go jak nigdy wcześniej. Zielonogórzanie na kilka tygodni przed startem ligi mają więc przysłowiowego asa w rękawie.


Reklama

W ciągu kilku ostatnich lat wielu kibiców zwątpiło w umiejętności Słoweńca. Co prawda Zagar stale znajdował zatrudnienie w PGE Ekstralidze, ale jego forma nie przypominała chociażby tej z czasów jazdy w Stali Gorzów, kiedy dwukrotnie sięgał po Drużynowe Mistrzostwo Polski. Gdy wydawało się już, że przygoda 37-latka z najlepszą ligą świata dobiega końca, w sezonie 2020 zawodnik zaskoczył całą Polskę. Żużlowiec dość niespodziewanie odrodził się w Motorze, gdzie ze średnią 2,068 był jednym z liderów zespołu. Do pełni szczęścia zabrakło tylko awansu do fazy play-off. Zagara skrzywdził również przepis o obowiązkowym zawodniku U-24 w meczowym składzie, przez co przymusowo musiał pożegnać się z ekipą z Lublina.

Na szczęście Słoweniec nie został na lodzie. Z jego usług w sezonie 2021 korzystał będzie Falubaz Zielona Góra, który wiąże z nim spore nadzieje. Jak się okazuje, nie jest to jedyna zmiana w życiu Mateja Zagara. W ostatnim czasie powiększyła się bowiem jego rodzina. - Narodziny dziecka to świetna chwila. Wspaniale się czujemy. Jak dotąd to czerpiemy z tego same chwile radości. Jest naprawdę fajnie Pojawienie się nowego członka rodziny nie miało też żadnego wpływu na moje treningi i przygotowania. Wiedziałem, że syn urodzi się w okresie zimowym, więc moje treningi już wcześniej zaplanowałem tak, aby nic ze sobą nie kolidowało - mówi na łamach falubaz.com.

W tym momencie można śmiało powiedzieć, że zielonogórzanie mają asa w rękawie. Dodatkowy człowiek w rodzinie Słoweńca niewątpliwie da mu dodatkowego kopa i sprawi, że jego wyniki mogą być jeszcze lepsze niż wcześniej. - Jedna rzecz, która się zmieniła to dodatkowa energia i motywacja, którą dał mi mój syn. Mam sprawdzony tryb przygotowań, który realizowałem od grudnia. W okresie między sezonami odpowiednia ilość ruchu jest dla nas bardzo ważna. Jeździłem rowerem, trenowałem na siłowni. Było tego bardzo, bardzo dużo. Jednocześnie pracowałem nad moimi silnikami, które są już praktycznie gotowe na wyjazd na tor - kończy Matej Zagar.

Przed całą drużyną Falubazu naprawdę ciężkie zadanie. Wielu ekspertów nie pozostawia na nich suchej nitki i mówi wprost, że jedynie powalczą o utrzymanie. Z podwójnie zmotywowanym Matejem Zagarem, rozwijającym się Maxem Fricke i stale głodnym żużla Patrykiem Dudkiem drużynę stać nawet na pokuszenie się o awans do fazy play-off. Już poprzedni sezon pokazał wszystkim, iż niemożliwe nie istnieje.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Dowiedz się więcej na temat: PGE Ekstraliga | Matej Zagar | RM Solar Falubaz Zielona Góra

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje