Reklama

Reklama

Żużel. Falubaz trenuje dzięki specjalnej maszynie do robienia toru. Fricke cały, wraca Dudek

We wtorek Falubaz Zielona Góra wyjechał na własny tor i od tego czasu trenuje pełną parą szykując się na poniedziałkowy sparing z Fogo Unią Leszno. Pojedzie w nim Max Fricke, który miał upadek, ale nic mu się nie stało. Patryk Dudek wraca po izolacji spowodowanej zakażeniem koronawirusem, ale weźmie udział dopiero we wtorkowym rewanżu z Unią.

W jeden dzień Falubaz Zielona Góra przygotował tor do treningu. 23 marca drużyna wyjechała na domowy obiekt i trenuje pełną parą. - Mieliśmy problem z cieniem rzucanym przez trybunę - mówi nam menedżer Falubazu Piotr Żyto. - Połowa prostej startowej do wejścia z łuk nie nadawała się do jazdy. Czas jednak zrobił swoje. Sprowadziliśmy też specjalną maszynę, która pomogła nam szybko przygotować tor. Nie zdradzę jednak, o co chodzi, by nie ułatwiać zdania konkurencji.

Dzięki maszynie i szybkiemu przygotowaniu nawierzchni Falubaz jest na 100 procent przygotowany do sparingowego dwumeczu z mistrzem Polski. W poniedziałek pierwsze spotkanie w Lesznie, we wtorek rewanż w Zielonej Górze. Możliwy jest też dwumecz (środa, czwartek) z Betard Spartą Wrocław.

Reklama

Fricke upadł, ale nic się nie stało

W meczu z Fogo Unią na pewno pojedzie Max Fricke. - Pojawiły się informacje, że po upadku na treningu z Maxem jest źle, że pojechał na badania, a to nie była prawda - wyjaśnia Żyto. - Tak się złożyło, że ten upadek miał miejsce w trakcie ostatniej sesji Fricke, dlatego już później nie widzieliśmy go na torze. Przewrócił się i tyle, nic mu się nie stało.

W poniedziałkowym sparingu nie pojedzie natomiast kończący izolację po zakażeniu koronawirusem Patryk Dudek. - On jeszcze nie siedział na motocyklu, więc jutro sobie spokojnie potrenuje. Jak wszystko będzie w porządku, to Patryk pojedzie we wtorkowym meczu z Unią w Zielonej Górze - informuje nas Żyto.

Warto dodać, że Falubaz zrobił przed meczem z Fogo Unią testy na COVID-19, ale i też na przeciwciała. Wyszło, że nikt nie jest zakażony, a przeciwciała mają praktycznie wszyscy, co by znaczyło, że już każdy w zespole miał koronawirusa. - Bodaj dwóch zawodników jeszcze nie miało. Najważniejsze, że wiemy, kto musi uważać, a kto jest w miarę bezpieczny. Dobra wiadomość jest też taka, że ci, którzy przeszli koronawirusa nie mieli objawów, ani żadnych poważnych dolegliwości - kończy menedżer Falubazu.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje