Reklama

Reklama

Żużel. Falubaz i GKM z najgorszymi juniorami w PGE Ekstralidze. Te drużyny skazane są na walkę o utrzymanie

W ostatnich latach o utrzymaniu w lidze decydowała siła formacji juniorskich. Trudno jednak ocenić kto z dwójki Falubaz-GKM ma lepszych - a właściwie mniej słabych - młodzieżowców. Kluczowe dla układu tabeli może okazać się wypożyczenie Mateusza Bartkowiaka.

Na początku rzućmy okiem w nieodległą przeszłość rozgrywek PGE Ekstraligi. Rolę czerwonej latarni przez cały sezon 2020 pełnił PGG ROW Rybnik, który miał tak kolosalne problemy z juniorami, że szanse na start w lidze dostał nawet młodziutki, niebędący jeszcze w stanie utrzymać się na motocyklu przez cztery okrążenia Kacper Kłosok. Rok wcześniej scenariusz był podobny - do 1. ligi spada KS Toruń z nielitościwie dołującymi Kopciem-Sobczyńskim i Bogdanowiczem na pozycjach 6 i 7. Kosztem Aniołów ligowy byt utrzymał skazywany na pożarcie Motor Lublin - drużyna mogąca wówczas pochwalić się bardzo groźnymi młodzieżowcami, Wiktorami: Lampartem i Trofimowem. 

Reklama

Nie trzeba detektywistycznych umiejętności, by zauważyć jak kolosalny wpływ na układ dolnej połowy tabeli ma siła formacji juniorskiej. Dodatkowe punkty w drugich gonitwach dnia czy możliwość zmienienia któregoś z dołujących seniorów mogą okazać się zbawienne z perspektywy całego sezonu. 

W przedsezonowych przewidywaniach ekspertów króluje trzech "faworytów" do pożegnania się z najlepszą ligą świata - eWinner Apator Toruń, RM Solar Falubaz Zielona Góra oraz ZOOLeszcz DPV Logistic GKM Grudziądz. Już na pierwszy rzut oka wyróżniają się młodzieżowcy pierwszego z tych zespołów: mający za sobą wiele świetnych występów w 1. lidze Karol Żupiński, fenomenalnie rokujący Krzysztof Lewandowski oraz poprawiający swą formę z wyścigu na wyścig Kamil Marciniec. 

Wydaje się, że każdy z 3 wymienionych byłby liderem formacji młodzieżowej w Falubazie czy GKM-ie. Tak ogromna dysproporcja sił już na starcie zapewnia torunianom względne bezpieczeństwo, jeśli chodzi o utrzymanie miejsca w najlepszej lidze świata.

Wszystko wskazuje więc na to, że przed spadkiem bronić będą się zespoły z Zielonej Góry i Grudziądza. Jeśli w sezonie 2021 miałoby potwierdzić się strategiczne znaczenie siły formacji juniorskiej, to zwycięży nie lepszy, a ten nieco mniej słaby.

Przy Wrocławskiej 69 pozycje młodzieżowe czeka pełna wymiana. Do kategorii seniora przechodzą: Norbert Krakowiak, Damian Pawliczak oraz Mateusz Tonder. O 2 miejsca w ligowym składzie walczyć będzie 3 juniorów: Jakub Osyczka, Fabian Ragus i Nile Tufft. Pierwszy z nich to niezbyt dobrze rokujący 21-latek, który w ostatnim sezonie zdobywał średnio zaledwie 1,235 punktu w barwach drugoligowego Kolejarza Opole. 

Rok młodszy od niego Tufft jeszcze do niedawna był traktowany jedynie jako egzotyczna ciekawostka, jednak w ostatnim sezonie całkiem nieźle sprawował się w zawodach młodzieżowych. Wyróżniają go naprawdę niezłe reakcje pod taśmą. Niestety, podczas październikowego Łańcuchu Herbowego doznał groźnej kontuzji. Tego typu schorzenia są niezwykle niebezpieczne dla psychiki i późniejszej formy żużlowca, który na pierwszy kontakt z motocyklem po wypadku musi czekać aż do wiosny. Najbardziej obiecująco wygląda 16-letni Ragus, trudno jednak spodziewać się od debiutanta by brał na siebie cały wynik drużyny.

W Grudziądzu sprawa nie wygląda lepiej. Trener Janusz Ślączka będzie miał do dyspozycji zaledwie dwóch młodzieżowców - Denisa Zielińskiego i Kacpra Łobodzińskiego. Ten drugi uchodzi co prawda za spory talent, jednak póki co nie pokazywał go w wyścigach ligowych. 

W tej sytuacji każde wzmocnienie formacji młodzieżowej może okazać się być na wagę złota czy -może lepiej - utrzymania. Bardzo blisko takiego ruchu są działacze GKM-u. Wiele wskazuje na to, że jeszcze przed rozpoczęciem sezonu dołączy do nich na zasadzie wypożyczenia Mateusz Bartkowiak ze Stali Gorzów.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje