Reklama

Reklama

Żużel. eWinner 1. Liga. Wilki - Unia. Jednym brakuje tylko ptasiego mleczka, u drugich szopka w maju

W cieniu wyczekiwanych roszad na najważniejszych stołkach w klubie oraz Radzie Nadzorczej, drużyna Unii Tarnów jedzie kolejny z serii meczów o przyszłość i życie na szczeblu eWinner 1. Ligi. Cellfast Wilki Krosno są od czterech kolejek niepokonane, Jaskółki od pięciu nie wygrały spotkania i wjechały na autostradę do 2 LŻ. Co to by była za historia, jakby tak niemiłosiernie obijany w przeszłości rywal zza miedzy domknął wieko trumny w biało-niebieskich barwach.


Gdyby jeszcze parę lat temu ktoś powiedział, że Cellfast Wilki Krosno będą faworytem meczu z Unią Tarnów, zostałby uznany za człowieka niespełna rozumu lub takiego, który właśnie uciekł z zakładu psychiatrycznego. Nad Podkarpaciu powstał klub, który jest dumą regionu, a zawodnikom brakuje tylko ptasiego mleczka. W Tarnowie nie ma pieniędzy nawet na podstawowe rzeczy.

Kiedy rywale rozkładają w parku maszyn sprzęt, w tarnowskich boksach unosi się pomruk zazdrości. Po jednej stronie wymuskane, nowiutkie, pachnące świeżością silniki od najlepszych tunerów na świecie, a w Tarnowie w większości jednostki, które proszą się o generalne remonty.

Reklama

Zawodnicy dostali tylko część środków na przygotowanie do sezonu. Muszą się zapożyczać, jadą na kredyt i aż dziw bierze, że żaden jeszcze nie odmówił występu. Żużlowcy Jaskółek głośno nie powiedzą w jakich warunkach przychodzi im szykować się do kolejnych, istotnych dla przyszłości czarnego sportu w Mościcach spotkaniach, bo boją się po prostu kar. Taryfikator sankcji jest bogaty i różnorodny, a kieszenie puste więc gra nie jest warta zachodu.

W klubie trwa taniec nad otwartą trumną. Długi są od dawna rolowane, a opinia publiczna jest karmiona informacjami rodem z bajek o mchu i paproci. Rada Nadzorcza wydała w tygodniu oświadczenie, które przypomina to powiedzenie o pluciu w twarz, a druga strona udaje w nim, że deszcz pada. Wypadałoby spuścić nad nim zasłonę milczenia. Powstało, bo wypadało coś napisać.

Kwiatków jest tam bez liku. Zasłanianie się pechem i pandemią jest najzwyczajniej w świecie słabe. Peter Kildemand czeka na zarobioną kasę od 2018 roku. Wtedy o koronawirusie nikt nawet nie śnił, a ogólnoświatowa panika byłaby uznana za czarnowidztwo najwyższych lotów.

Pech? A może tak chce los, który już nie może znieść panującą degrengolady w klubie. I tym samym wysyła sygnały, że to ostatni dzwonek, aby wpuścić kogoś z nowym pomysłem na spółkę.

Rada trzyma się swoich stołków, ale w przyszłym tygodniu ma dojść do powtórnego spotkania z Mariuszem Siekańcem, inwestorem z Rzeszowa, który chce ratować leżący na łopatkach ośrodek. Kibice czekają na pozytywne informacji, bo gorzej być już nie może.

W starciu z Cellfast Wilkami, czyli rewelacją eWinner 1. Ligi powinniśmy wreszcie poznać realną siłę tarnowian. Pierwszy raz od inauguracyjnej kolejki sztab szkoleniowy Unii Tarnów mógł wystawić najsilniejszy skład z Iversenem i powracającym do zdrowia po wypadku w Danii Tungatem. Za beznadziejnego Alexandra Woentina na U24 wskoczy Oskar Bober. Zegar tyka.

Unia Tarnów 

1. Artur Mroczka 

2. Ernest Koza 

3. Niels K. Iversen 

4. Oskar Bober 

5. Rohan Tungate

6. Dawid Rempała


Cellfast Wilki Krosno 

9. Tobiasz Musielak 

10. Mateusz Szczepaniak 

11. Patryk Wojdyło 

12. Vaclav Milik 

13. Andrzej Lebiediew 

14.

15. Bartosz Curzytek

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Dowiedz się więcej na temat: eWinner 1. Liga | Cellfast Wilki Krosno | Unia Tarnów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje