Reklama

Reklama

Żużel. eWinner 1. Liga. Wilki - Polonia. Błąd zawodników. Nie chcieli jechać, a wyszło dobrze

Niedzielny mecz pomiędzy Cellfast Wilkami Krosno a Abramczyk Polonią Bydgoszcz (51:38) rozpoczął się z ponad godzinnym opóźnieniem. Opady deszczu pozostawiły po sobie ślad na torze na tyle, że żużlowcy chcieli odpuścić ściganie. Sędzia Paweł Słupski zdecydował się jednak rozpocząć zawody i wyszło dobrze. - Chyba była to dobra decyzja - przyznał Grzegorz Zengota.

Reklama

Zarówno gospodarze, jak i goście mieli poważne wątpliwości, czy mecz w Krośnie w ogóle powinien się rozpoczynać. Po obchodzie toru w rozmowie z telewizją nSport+ swoje uwagi wyrażali: trener Abramczyk Polonii Lech Kędziora i krajowy lider Cellfast Wilków Tobiasz Musielak. Na próbę toru wyjechali najmniej doświadczeni zawodnicy, Mateusz Błażykowski - który miał okazję sprawdzić jak zachowuje się nawierzchnia - był podobnego zdania, co jego poprzednicy wypowiadający się w strefie przeznaczonej do przeprowadzania wywiadów.

Reklama

Sędzia Paweł Słupski zdecydował się jednak rozpocząć zawody. Wyszło na to, że miał rację. - Po tym deszczu każdy z nas miał chwilę zawahania, czy faktycznie ten tor się nadaje. Ostro staliśmy przy swoim, że jednak nie chcielibyśmy w tych warunkach jechać. Liczyliśmy na to, że sędzia odwoła zawody. Ostatecznie doszły one do skutku i to chyba była dobra decyzja - powiedział Grzegorz Zengota dla Polonia TV. - Pogoda dosyć mocno się poprawiła, wyszło słońce, a tor szybko zaczął schnąć. W zasadzie był wystarczająco dobry, żeby fajnie się na nim pościgać - dodał.

Zawodnicy Wilków i Polonii zaoszczędzili czas i pieniądze

Dzięki decyzji arbitra zawodnicy zaoszczędzili nie tylko czas, ale również pieniądze. W przypadku ponownego przyjazdu do Krosna wydaliby kasę na paliwo, przejazd autostradą, czy też posiłki dla całego teamu. A to tylko najważniejsze potrzeby, żeby w ogóle pojawić się na stadionie. Koszt może wydaje się niewielki, ale w obecnych czasach warto liczyć każdy grosz.

Dla kapitana Abramczyk Polonii w końcu mecz się dobrze ułożył (10 punktów z bonusem w pięciu startach). - Myślę, że małymi kroczkami idę we właściwym kierunku. Biegi z moim udziałem są coraz fajniejsze i coraz ostrzejsze. W wyścigu z Tobiaszem Musielakiem przypomniałem sobie, jak to jest jechać ostro z zębem. Nie ma co się oszukiwać - tak muszę jechać w każdym biegu. Tak zdobywałem punkty w PGE Ekstralidze - dodał Zengota.

Dla drużyny prowadzonej przez trenera Lecha Kędziorę była to druga porażka w tym sezonie. Bydgoszczanie wcześniej przegrali na wyjeździe ze Zdunek Wybrzeżem Gdańsk (40:50). W eWinner 1. Lidze odnieśli jeszcze dwa zwycięstwa, więc wciąż droga do fazy play-off jest dla nich otwarta. Przydałby się tylko jeszcze odpowiedni zastępca na czas nieobecności w składzie kontuzjowanego Adriana Gały.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje