Reklama

Reklama

Żużel. eWinner 1. Liga. Rohan Tungate postawił diagnozę. Powiedział, dlaczego Unia przegrywa

​Unia Tarnów rozpoczęła sezon eWinner 1. Ligi od czterech porażek. Rohan Tungate postawił diagnozę. Zdaniem Australijczyka to kontuzja Nielsa K. Iversena oraz odejście Pawła Miesiąca wpłynęło na słabe wyniki. - Mam nadzieję, że niedługo poczujemy większy komfort i drużyna zacznie wygrywać - powiedział żużlowiec.

Niels K. Iversen i Paweł Miesiąc w listopadzie zostali zakontraktowani przez Unię Tarnów, mieli pełnić rolę liderów drużyny. Sytuacja diametralnie się zmieniła, bo Duńczyk w pierwszym meczu sezonu doznał kontuzji barku, a Polak jeszcze wcześniej otrzymał od prezesa Łukasza Sadego zielone światło na poszukiwanie nowego klubu. Ostatecznie trafił na wypożyczenie do ZOOleszcz DPV Logistic GKM-u Grudziądz.

Rohan Tungate postawił diagnozę niezadowalających rezultatów. Czterech porażek Unii Tarnów na początku sezonu nikt się nie spodziewał. Zespół z Małopolski miał przecież walczyć o fazę play-off. - Straciliśmy dwóch ekstraligowych zawodników, mam na myśli Nielsa i Pawła i to jest moim zdaniem główna przyczyna. Ci zawodnicy mogli sprawić, że drużyna byłaby zdecydowanie mocniejsza, ale taki już jest żużel - stwierdził żużlowiec, cytowany przez oficjalną stronę tarnowian. 

Reklama

- Wciąż walczymy z całych sił i mam nadzieję, że niedługo poczujemy większy komfort i drużyna zacznie wygrywać i zdobywać punkty. Podam przykład z ostatniego sezonu, kiedy Stal Gorzów była w bardzo podobnej sytuacji, a wszyscy pamiętamy jak się skończyło - dodał. Tungate przyjaźni się z Marcinem Gortatem. Były świetny koszykarz zadeklarował, że za każdy zdobyty przez Australijczyka punkt w meczu z Aforti Startem Gniezno wpłaci 1000 złotych na leczenie chorej na SMA Niny Słupskiej, bratanicy znanego polskiego sędziego Pawła Słupskiego.  

31-latek finalnie uzbierał 13 "oczek", a następnie jeszcze on sam dołączył się do tej szczytej akcji. - Ciężko nawet sobie wyobrazić jak ciężka musi być sytuacja tej małej dziewczynki i jej rodziny. Niesamowicie ich podziwiam za to, jak bardzo walczą o jej zdrowie. Bardzo się cieszę, że mogłem dorzucić coś od siebie. Moje podejście do tego typu inicjatyw jest takie, że dopóki istnieje jakakolwiek nadzieja, to warto podjąć walkę. Cieszę się także, że Marcin wziął udział w tej akcji. To facet o wielkim sercu - przyznał.

Terapia genowa niestety nie jest refundowana, a kosztuje 9 milionów. W dalszym ciągu trwa zbiórka pieniędzy na siepomaga.pl.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje