Reklama

Reklama

​Żużel. eWinner 1. Liga. Końcowa kolejność jest jak kupon w totku. Tak mocnych rozgrywek nie było od dawna

Tak świetnie zapowiadających się pierwszoligowych rozgrywek w naszym kraju nie było chyba jeszcze nigdy. Poza wielkimi nazwiskami wszystkie drużyny dysponują zbliżonym potencjałem. Ekspert nSport+ typowanie końcowej kolejności porównuje nawet do wysłania kuponu w totku.


Reklama

Niels Kristian Iversen, Michael Jepsen Jensen i Rune Holta. To tylko kilku klasowych jeźdźców, którzy już za kilka miesięcy będą się ścigać na torach eWinner 1. Ligi. Przepis o obowiązkowym zawodniku do lat 24 w meczowym składzie spowodował, że wielu dobrych żużlowców nie znalazło dla siebie miejsca w PGE Ekstralidze. Ich wybór padł więc naturalnie na eWinner 1. Ligę. - Tak mocnej i wyrównanej ligi nie mieliśmy od lat. Pewnie po kilku meczach, gdy już tor zweryfikuje formę zawodników, będzie można powiedzieć więcej, ale teraz mamy za mało danych, by cokolwiek prognozować - mówi Sławomir Kryjom na łamach polskizuzel.pl

Głównym faworytem do awansu, przynajmniej na papierze, wydaje się być PGG ROW Rybnik. Ekipa ze Śląska poza dobrym składem ma też jednego z najlepszych szkoleniowców w naszym kraju. - Robi z pewnością wrażenie, że tam osobą spinającą całość jest osoba Marka Cieślaka. Tak doświadczonego trenera nie ma żaden inny klub. Zawodnicy, których pozyskał ROW, też są ciekawi. Jednak Wybrzeże ani na moment nie ustępuje. Tam też było kilka ciekawych zakupów. Kluby pierwszej ligi zwyczajnie dobrze przepracowały okres transferowej giełdy - uważa ekspert nSport+ i menedżer Trans MF Devils Lansdhut.

eWinner 1. Liga to jednak nie tylko kluby z Rybnika i Gdańska. Po piętach może deptać im między innymi Unia Tarnów z Nielsem Kristianem Iversenem na czele, czy Arged Malesa TŻ Ostrovia Ostrów, która w składzie ma Olivera Berntzona i Nicolaia Klindta. - To dowód na to, że rozgrywki będą niezwykle atrakcyjne, że kibice będą mieli co oglądać. Dziś każde typowanie jest niczym wysłanie kuponu w totku, ale według mnie to dobrze. Zresztą w drugiej lidze jest ten sam problem. Jakby mnie ktoś dzisiaj spytał, który będzie Landshut, to odpowiedziałbym, że pierwszy lub siódmy. W drugiej lidze też bowiem mamy ekipy ze zbliżonym potencjałem i dopiero po kilku kolejkach będziemy sobie mogli określić, kto, o co jedzie - zakończył Sławomir Kryjom.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje