Reklama

Reklama

Żużel. eWinner 1. Liga. Klub pod ścianą, a Grajczonek bawi się w najlepsze. Kanclerz musi uderzyć pięścią w stół albo ściągnąć Miesiąca

Nawet jeśli przerwa w startach Adriana Gały nie potrwa długo, to klub z Bydgoszczy tak czy inaczej musi pilnie znaleźć trzeciego polskiego seniora. Kontuzja może przytrafić się w każdej chwili, a do tego bardzo niepewna jest dyspozycja Grzegorza Zengoty. Nikt nie wierzy już w deklaracje Jerzego Kanclerza o rzekomym przyjeździe do Polski Josha Grajczonka, który świetnie się bawi w Australii i nie ma za bardzo ma ochotę to zmieniać. Ratunkiem dla klubu może być Paweł Miesiąc.

Rok temu Grajczonek nie przyjechał, bo wybrał bardziej opłacalną pracę w kopalni złota. Jerzy Kanclerz twierdził, że do zawodnika pretensji nie ma, choć w bydgoskim środowisku krążyły zupełnie inne informacje. Swego czasu powiedział też, że Josh jest już w drodze do Polski, ale ostatecznie z tej drogi najwidoczniej zawrócił. W tym roku sytuacja miała się nie powtórzyć, ale się powtórzyła. Kibice od początku treningów drużyny na torze pytali gdzie jest Grajczonek. Informowaliśmy jako pierwsi o tym, że Australijczyk z polskim paszportem nie wybiera się nad Wisłę i nasze doniesienia się potwierdzają. Choć prezes Abramczyk Polonii uparcie twierdził, że żużlowiec przyjedzie, to chyba już nikt w Bydgoszczy w to nie wierzy.

Reklama

Klub został więc z dwójką polskich seniorów. Było wiadomo, że to niezbyt komfortowa sytuacja, bo po pierwsze słabo jeździ Grzegorz Zengota, a po drugie przecież żużel to ta urazowy sport, że jakąś rezerwę mieć trzeba. Życie pokazało Kanclerzowi, że albo trzaśnie pięścią w stół w sprawie Grajczonka albo musi szukać zawodnika. W czwartkowym ćwierćfinale IMP fatalny upadek zaliczył bardzo dobrze prezentujący się u progu sezonu Adrian Gała. 26-letni żużlowiec miał kraksę z Piotrem Protasiewiczem, po której nie był zdolny do dalszej jazdy. Pod wielkim znakiem zapytania stoi jego występ w Gdańsku oraz następnych meczach. Gała ma problemy z oddychaniem i mocno zbite narządy wewnętrzne. Tu nie ma żartów i pośpiech może tylko zaszkodzić. 

W obecnej sytuacji zespół musi na gwałt szukać wzmocnienia. Na rynku nie jest już dostępny Tobiasz Musielak, który byłby świetną opcją, bo prezentuje wysoką formę, co potwierdził choćby w czwartkowych eliminacjach. Został jednak Paweł Miesiąc, którym jak wynika z naszych informacji, Kanclerz interesował się już wcześniej. Na eWinner 1. Ligę to bardzo dobry zawodnik. Polonia musi go brać, bo trudno liczyć na zmianę podejścia u totalnie nieprofesjonalnego Grajczonka. Swoją drogą to duża potwarz dla klubu, że nawet wobec tak trudnej sytuacji kadrowej zawodnik odmawia przyjazdu i de facto wykonania swojej pracy, którą ma zapisaną w umowie.

Abramczyk Polonię czeka teraz mecz w Gdańsku, gdzie prawdopodobnie uda się z poważnymi osłabieniami. Wykluczony jest udział Mateusza Błażykowskiego, który złamał obojczyk. Za niego teoretycznie ma jechać Hubert Gąsior. Teoretycznie. Fakty są takie, że ten zawodnik w DMPJ rozgrywanych właśnie w Gdańsku pokazał, że może lepiej będzie, jeśli na tor nie wyjedzie. Wiktoria Garbowska nie ma ważnej licencji, a Wiktor Przyjemski wymaganego wieku. Jeśli do tego nie pojedzie Gała, Polonię może czekać katastrofa w starciu z faworyzowanymi gospodarzami. No chyba że w ciągu 24 godzin dokonają transferu last minute. 

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama