Reklama

Reklama

Żużel. eWinner 1. liga. Kildemand przegrywał z 15-latkiem, a Start się tym chwalił

Na instagramowym profilu Aforti Start Gniezno chciał pokazać talent, jaki drzemie w Mateuszu Jabłońskim. Problem w tym, że ofiarą 15-latka padł Peter Kildemand. - Prawdziwą wartość dla zespołu zawodnik pokaże w spotkaniach ligowych, gdyż w nich ma on prezentować odpowiednią dyspozycję – powiedział nam prezes klubu, Radosław Majewski tłumacząc słabą dyspozycję gwiazdora.

Choć zaskakujący materiał pojawił się 1 kwietnia, to dla kibiców Startu może on okazać się zwiastunem ponurego żartu. Filmik składał się z trzech prób startowych w wykonaniu m.in. Mateusza Jabłońskiego i Petera Kildemanda. Dwie z nich zakończyły się zwycięstwem 15-latka.

Zamiast zachwytów nad postawą młodzieńca pojawiły się obawy dotyczące Duńczyka. Mimo stopniowego regresu formy wydaje się, że 31-latka wciąż stać na skuteczną rywalizację w eWinner 1. lidze. Po to zresztą gnieźnianie ściągnęli go do siebie. Tymczasem na nagraniu można zobaczyć bezradność doświadczonego żużlowca w starciu z dużo młodszym kolegą po fachu. Oczywiście to tylko trening i trudno wyciągać z niego daleko idące wnioski, niemniej w przypadku tego zawodnika trudno nie mieć wątpliwości związanych z jego dyspozycją.

Reklama

Spokojny o formę nowego podopiecznego jest Radosław Majewski. - Na pewno występ Mateusza cieszy, ale trzeba pamiętać, że to tylko trening. Peter szuka ustawień swojego motocykla, od tego są przygotowania. Prawdziwą wartość dla zespołu zawodnik pokaże w spotkaniach ligowych, gdyż w nich ma on prezentować odpowiednią dyspozycję. Ponadto Kildemand musi zapoznać się z charakterystyką naszego toru. Jestem jednak przekonany, że Duńczyk będzie odpowiednio przygotowany do sezonu - ocenił prezes Startu.

Temat niejako uderza także w sam klub. Jasna wydaje się intencja opublikowania materiału, lecz skutek był odwrotny do zamierzonego. Kibice zespołu dostali jeszcze więcej powodów do obaw przed trudnym dla Startu rokiem. Jeśli Duńczyk zawiedzie, niewykluczone, że gnieźnianie do samego końca powalczą o utrzymanie. Filmik jest zatem dość wątpliwym zagraniem marketingowym, bo raczej fani nie chcieli widzieć, jak ich lider nie radzi sobie z nastolatkiem.

W tej kwestii Majewski nie uważa, iż doszło do niedopatrzenia. - Materiału nie oceniam negatywnie, bo nie wyciągam z niego pochopnych wniosków. Na pewno nie jest to sygnał do niepokoju. Nie rozumiem zatem, czemu publikacja tego wideo na klubowym Instagramie miałaby być nieodpowiednia. Należy traktować to jako ciekawostkę, a nie realną ocenę formy - powiedział nasz rozmówca. Co ciekawe, w piątek materiał został usunięty.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje