Reklama

Reklama

​Żużel. eWinner 1. Liga. Kibice mówią, że zawodnicy Cellfast Wilków będą się zabijać na treningach. Prezes klubu tłumaczy

Zawodnicy Cellfast Wilków Krosno będą się zabijać na treningach? To koniec dobrej atmosfery w zespole? Tego obawiają się kibice po pozyskaniu Vaclava Milika i Tobiasza Musielaka. Wypożycznie Polaka miało kosztować beniaminka eWinner 1. Ligi 200 tysięcy złotych. Prezes Grzegorz Leśniak tłumaczy te dwa ruchy.

Reklama

Cellfast Wilki Krosno zostały zdemolowane na inaugurację przez ROW Rybnik (27:63). Zarząd klubu zauważył problemy w zespole, m.in. dramatycznie słabą postawę Petera Ljunga, który na początku sezonu wydaje się zupełnie nieprzygotowany. Stąd pozyskanie Vaclava Milika i Tobiasza Musielaka. eWinner 1. Liga w tym roku będzie bardzo wyrównana, poziom rozgrywek w ostatnich latach wyraźnie się poprawił. Działacze nie chcieli martwić się o utrzymanie. Według naszych informacji, klub z Grodu Kopernika miał otrzymać za wychowanka Unii Leszno 200 tysięcy złotych.

Reklama

W tej chwili w kadrze oprócz Musielaka i Milika są jeszcze Lebiediew, Ljung, Szczepaniak oraz Jeleniewski. Łącznie mamy sześciu zawodników, a miejsc w składzie tylko cztery. Piąte jest przecież zarezerwowane dla startującego na pozycji U-24 Patryka Wojdyły. Czy nie za szybko klub z Krosna zdecydował się na angaż kolejnych żużlowców? - Ktoś z zewnątrz, nie do końca zorientowany w realiach tego sezonu, może rzeczywiście tak to odebrać. Sam otrzymałem wiele telefonów ze słowami pocieszenia, że na pewno będzie lepiej. Znając regulamin, terminarz i biorąc pod uwagę wnioski z analizy meczu w Rybniku podjęliśmy jak najbardziej przemyślane decyzje. Zasiliła nas dwójka dobrych zawodników. Obu widzieliśmy na własne oczy na swoim torze w bieżącym tygodniu. Wiemy, że są w pełni sił i przygotowani sprzętowo. Obaj aż palą się do jazdy. Liczymy, że będą znaczącymi postaciami nie tylko Cellfast Wilków ale i całej ligi - powiedział Grzegorz Leśniak, cytowany przez oficjalny serwis klubu. 

W komentarzach kibice obawiają się, że żużlowcy będą się zabijać na treningach o skład oraz że to koniec dobrej atmosfery. Pojawiły się oczywiście również pozytywne komentarze. W końcu Musielak w sezonie 2020 był najlepszym krajowym seniorem na torach eWinner 1. Ligi. To już coś znaczy. W dodatku niebawem z Cellfast Wilkami powinien pożegnać się zawodzący Ljung. - Każda porażka może przybliżyć nas do degradacji, a celem przecież jest utrzymanie się na zapleczu PGE Ekstraligi. Bardzo możliwe, że on wróci do świetnych wyników, tyle tylko, że my nie możemy sobie pozwolić na to by na niego czekać. Na razie nie bierzemy Petera pod uwagę, bo musi poukładać swoje sprawy. Był też już pierwszy telefon od innego klubu z propozycją wypożyczenia go i możliwe, że się na taki krok zdecydujemy - dodał prezes beniaminka.

Leśniak wie, gdzie tkwił problem. - Popełniliśmy błędy w przygotowaniach do sezonu. Byliśmy zbyt przekonani, że nastąpi opóźnienie rozgrywek. Założyliśmy, że GKSŻ wsłucha się w głosy większości klubów eWinner 1. Ligi i sezon ruszy później, co w dobie szczytu fali zachorowań i niepewnej pogody było uzasadnione. To był jednak nasz błąd. Czasu nie cofniemy, gdyby można było jednak tego dokonać, to treningi rozpoczęlibyśmy znacznie wcześniej, już w pierwszej połowie marca i byłyby bardziej intensywne - stwierdził.

Regulamin w 2021 roku ma nadrzędne znaczenie. - W przeciwieństwie do PGE Ekstraligi w naszej klasie rozgrywkowej nie istnieje instytucja gościa. Prosiliśmy o jej wprowadzenie podczas obrad klubów eWinner 1. Ligi z władzami żużlowej centrali. Bezpośrednio przed startem ligi, gdy doniesienia medialne mówiły o licznych zakażeniach w klubie z Torunia, wysłaliśmy ponowne zapytanie w tej sprawie z prośbą o ewentualną korektę w postaci wprowadzenia gości z 2. Ligi w naszych rozgrywkach, ale odpowiedź nie była pozytywna i wiemy, że zmian regulaminowych już nie będzie bowiem jesteśmy po starcie sezonu. Dodatkowo nie mamy tak szerokiego wachlarzu możliwości w przypadku zachorowania na covid jak ma to miejsce w PGE Ekstralidze. Dotyczy to również odwołania meczów. Dodam, że na dziś żaden z zawodników Cellfast Wilków nie chorował jeszcze na covid. A zagrożenie przecież cały czas utrzymuje się duże. Jeden zakażony zawodnik może być niezdolny do jazdy nawet przez trzy tygodnie - skomentował sternik Cellfast Wilków.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje