Reklama

Reklama

Żużel. eWinner 1. liga. Ekspert oburzony ordynarnym atakiem Tungate'a: Powinien być zawieszony

Podczas meczu Abramczyk Polonii Bydgoszcz i Unii Tarnów Rohan Tungate ostro sfaulował Andreasa Lyagera, za co otrzymał czerwoną kartkę. Pojawia się pytanie, czy na tym skończy się kara dla zawodnika. - Nie wiadomo, jak sytuacja zostanie potraktowana, w końcu to jego pierwszy taki incydent. Minimum jedno spotkanie kary powinno jednak zostać nałożone - stwierdził Leszek Tillinger.

Unia Tarnów nie ma na razie za wiele do powiedzenia w eWinner 1. lidze. W poniedziałek tarnowianie wyraźnie przegrali w Bydgoszczy. Emocje meczowe przysłoniła jednak akcja z 13. biegu. Podczas walki na torze Rohan Tungate nie chciał stracić pozycji na rzecz Andreasa Lyagera, kopiąc w jego motocykl. Duńczyk stracił panowanie nad maszyną, notując upadek. Za przewinienie lider Unii otrzymał czerwoną kartkę, co pogłębiło problemy gości.

Świeżo po faulu internauci niemalże jednogłośnie stwierdzili, iż zawodnikowi należało się wykluczenie z zawodów. Tego samego zdania jest również Leszek Tillinger. - To był ordynarny faul i tu nie ma żadnej dyskusji. Nawet jeśli Tungate chciałby się tłumaczyć, że Lyager go zakładał, to nadal wyraźnie widać ruch nogą. Nie można bronić się w taki sposób. On w zasadzie usunął rywala ze swojego toru jazdy - stwierdził rozmówca.

Reklama

Nie skończy się na kartce?

Pojawia się pytanie, czy na przedwczesnym zakończeniem poniedziałkowego meczu przez Australijczyka się zakończy. Jedna czerwona kartka nie dyskwalifikuje go z następnego pojedynku, niemniej być może komisja postanowi nałożyć zawieszenie. - Sytuacja zakończyła się szczęśliwie, konsekwencje mogły być o wiele gorsze. Nie wiadomo, jak zostanie to potraktowane, w końcu to jego pierwszy taki incydent. Minimum jedno spotkanie kary powinno jednak zostać przyznane - stwierdził Tillinger.

Jeśli faktycznie Unia straciłaby Tungate'a na co najmniej jedno starcie, dla drużyny byłby to spory cios. Ostatnio 31-latek zanotował kapitalny występ w Łodzi. Również w Bydgoszczy zawodnik do pewnego momentu imponował skutecznością, wygrywając trzy razy, mając przy tym najszybsze czasy. Gdy jego zabrakło, Polonia wykorzystała niemoc pozostałych, finalnie budując dużą przewagę. Z racji kontuzji Nielsa Kristiana Iversena Australijczyk pozostał jedynym prawdziwym liderem zespołu. Bez niego tarnowianie raczej nie mają co liczyć na punkty w meczu przeciwko Aforti Startowi Gniezno.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama