Reklama

Reklama

​Żużel. eWinner 1. Liga. Dwa razy przewrócili go rywale. Jakub Jamróg mimo bólu zacisnął zęby i pokazał wielką klasę

Jakub Jamróg był jednym z najlepszych zawodników Zdunek Wybrzeża w poniedziałkowym meczu w Tarnowie. Wychowanek Unii dwukrotnie został przewrócony przez rywali, ale mimo bólu zacisnął zęby i pokazał wielką klasę. Ostatecznie gdańszczanie pokonali Unię 55:35.

Jakub Jamróg w wyścigu otwarcia dwukrotnie zapoznał się z nawierzchnią toru, bo przewrócili go rywale. Najpierw wykluczony za spowodowanie upadku wykluczony został Ernest Koza, później natomiast za linią mety to samo zrobił Niels K. Iversen. - Bardzo ostro się zaczęło. Rozmowa z Iversenem nie miała sensu. Nie podchodziłem do niego, ani on do mnie. Sam zrobił sobie krzywdę i wykluczył się z udziału w meczu. Ja też pojechałem zdecydowanie i ostro powalczyłem łokciem. To nie jest wyścig kolarski, gdzie kultura wymaga puszczać szybszego zawodnika. Sam się ukarał, więc nie myślę o tej sytuacji - powiedział nam żużlowiec Zdunek Wybrzeża.

Reklama

29-latek w starciu przeciwko swojemu macierzystemu klubowi zdobył 11 punktów z dwoma bonusami. Wraz z Wiktorem Kułakowem poprowadził zespół znad morza do wygranej. - Jestem super przygotowany, czuję się świetnie. Wygraliśmy trudne spotkanie, mimo nieobecności Nielsa K. Iversena w dalszej fazie zawodów. Ja totalnie nie miałem momentu startowego, jeszcze ten upadek poturbował mojego kciuka. Walczyłem z bólem na starcie, na trasie było OK i nabierałem prędkość. Niedługo wybieram się do Gdańska przygotować się do kolejnego meczu - dodał. 

Jamróg dwukrotnie na ostatnich metrach wyprzedzał rywali atakami przy samym płocie. Można zażartować, że jego przegrane starty sprzyjały widowisku. - Wolałbym być tym nudnym zawodnikiem i wygrywać starty. Od początku miałem z tym problem, później nie pomagał mi ból kciuka. Pod koniec znaleźliśmy odpowiednie ustawienia i ostatni start wyszedł już fajnie - ocenił. Atmosfera w gdańskiej drużynie jest doskonała. - Wszyscy staramy się współpracować. Eryk Jóźwiak też nas fajnie scala. Jesteśmy ze sobą szczerzy - każdy mówi, na jakich ustawieniach jedzie. Rozmowy pomogły mi dostroić motocykl do ostatniego biegu - zaznaczył. 

Krajowy senior Zdunek Wybrzeża pierwsze kroki w sporcie żużlowym stawiał właśnie na tarnowskim owalu. - Znajomość geometrii toru jak najbardziej mi pomogła. Czuję się tutaj jak ryba w wodzie. Inaczej było z ustawieniami - w każdym biegu jechałem na innych. W żużlu jest tak, że nawet u siebie musisz mieszać i szukać. Obycie się z tym torem jednak pomogło - podsumował.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź




Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje