Reklama

Reklama

Żużel. eWinner 1. Liga. Arged Malesa - Start. Gnieźnianie na kolanach! Arged Malesa pokazała moc

Gnieźnianie spłatali wczoraj figla większości obserwatorów. Byli skazywani na pożarcie w Rybniku, tymczasem do dwunastego biegu tracili do miejscowych zaledwie cztery punkty. Po tak dobrym występie na Śląsku, spodziewano się, że Start będzie spisywał się równie dobrze w Ostrowie. Tu również zawodnicy Startu spłatali figla, jednak tym razem ku rozpaczy swoich fanów. Miejscowi rozbili zespół gości 59:31.

Zawodnicy Arged Malesa Ostrów Wielkopolski przystępowali do tego spotkania nakręceni po wczorajszej wygranej przeciwko Zdunek Wybrzeżu Gdańsk. Jednak pomimo wygranej, kibice ostrowskiego zespołu mogli odczuwać pewien niedosyt, bo jeszcze po dwunastym biegu ich ulubieńcy wygrywali dwunastoma punktami - ostatecznie wygrywali ośmioma.

Gnieźnianie, podobnie jak wczoraj, przystąpili do tego meczu osłabieni brakiem Petera Kildemanda. Duńczyk odczuwa wciąż skutki upadku w ojczystej lidze i szykuje się do powrotu na tor w sobotę, kiedy to Start rozegra kolejne spotkanie. Kibice Aforti Startu mogli jednak zachować umiarkowany optymizm, bo żużlowcy menadżera Wojciechowskiego w Rybniku spisali się nad wyraz dobrze. Przegrali dziesięcioma punktami i prawdopodobnie przed spotkaniem taki wynik braliby w ciemno.

Pogrom od początku do końca

Reklama

Tym większym zaskoczeniem może być postawa gnieźnian w dzisiejszym meczu. Choć pierwszy wyścig padł łupem przyjezdnych, po pierwszej serii przewaga wynosiła już osiem punktów. W kolejnych dwóch kwartach tego meczu ostrowianie odskakiwali o sześć punktów, co spowodowało, że po dziesięciu biegach wygrywali już dwudziestoma punktami!

Przełamanie dla gnieźnian przyszło dopiero w biegu jedenastym, gdy zwyciężyli 4:2. Marne to jednak pocieszenie, bo choć Philip Hellstroem-Baangs i Timo Lahti pokonali miejscowych, to jednym z ich rywali był Daniel Kaczmarek, dla którego to był pierwszy ligowy wyścig w sezonie.

Jaskółka w postaci wygranego biegu wiosny nie uczyniła. Ostatnie cztery biegi meczu to kolejne zwycięstwa ostrowian, które ustanowiły wynik meczu - 59:31.

Optymizm w Ostrowie, niepokój w Gnieźnie

W drużynie gości ciężko mówić o pozytywach. Tak naprawdę każdy z zawodników pojechał poniżej swoich możliwości. Jakobsen, Lahti, czy Fajfer, choć walczyli, niewiele mogli wskórać w walce ze znakomicie dysponowanymi gospodarzami. Juniorzy jedyny punkt przywieźli w biegu drugim, gdy podwójnie przegrali. Jedynym mikropozytywem może być wyjaśnienie kwestii drugiego polskiego seniora. Zmiany za Kevina Fajfera w ostatniej fazie meczu i pozbawienie go czwartego startu na rzecz debiutu Hellstroema-Baangsa może wskazywać na to, że Mirosław Jabłoński dalej będzie podstawowym zawodnikiem drużyny.
Zgoła odmienne nastroje panują w Ostrowie. W drużynie gospodarzy ciężko znaleźć negatywy, a od pozytywów się aż roi. Juniorzy pojechali na swoim, czyli wysokim poziomie. Hansen zakończył z kompletem, Gapińskiemu niewiele do tego zabrakło - podobnie jak Berntzonowi. Plamy nie dali Walasek i Klindt. Nawet Daniel Kaczmarek, który w tym meczu odjechał dwa pierwsze wyścigi w sezonie, zdołał wygrać jeden z nich, co wiele mówi na temat dyspozycji przyjezdnych.

Choć należy wziąć poprawkę na to, że w drużynie Aforti Startu zabrakło Petera Kildemanda, to postawa gnieźnian może niepokoić kibiców tej drużyny. Mając w pamięci to, że mecz z Cellfast Wilkami Krosno nie należał do najbardziej typowych, a w Rybniku gnieźnianie wyglądali naprawdę solidnie, to jednak mecz w Ostrowie to trzecia porażka z rzędu. O utrzymanie w Gnieźnie nie powinni drżeć, bo jest jeszcze ligowa czerwona latarnia - Unia Tarnów. Jednak jeśli gnieźnianie chcą wejść do fazy play-off, muszą ponownie wejść na zwycięski szlak. Najlepiej w kolejnym meczu, tj. w sobotę, gdy podejmą na własnym torze ROW Rybnik.
Jeśli chodzi o drużynę Arged Malesa Ostrów Wielkopolski najważniejsze wydaje się przełamanie złej passy. Poniedziałkowa i wtorkowa wygrana to pierwsze zwycięstwa na własnym torze po blisko dziewięciu miesiącach. Wygrana ze Zdunek Wybrzeżem Gdańsk i Aforti Startem Gniezno na pewno polepszą morale w drużynie, które mogły podupaść po dwóch pechowych przegranych - u siebie z Cellfast Wilkami Krosno i na wyjeździe w Bydgoszczy. Te dwa mecze to również solidny zastrzyk punktowy do ligowej tabeli. Cztery duże punkty uzyskane w tym tygodniu pozwoliły ostrowianom awansować do pierwszej czwórki.

Arged Malesa Ostrów Wielkopolski 59

Aforti Start Gniezno 31

Arged Malesa Ostrów Wielkopolski:

9. Grzegorz Walasek 8 (2,1,3,2,-)
10. Tomasz Gapiński 13 (3,3,1,3,3)
11. Oliver Berntzon 9 (w,3,3,3)
12. Daniel Kaczmarek 3 (-,-,-,0,3)
13. Nicolai Klindt 11 (3,3,3,1,1)
14. Jakub Poczta 3+1 (2*,1,0)
15. Sebastian Szostak 4 (3,0,1)
16. Patrick Hansen 8+4 (2*,2*,2*,2*)

Aforti Start Gniezno:

1. Kevin Fajfer 2+1 (1,1*,0,-,-)
2. Frederik Jakobsen 9 (1,2,2,2,2)
3. Mirosław Jabłoński 5+1 (3,1,1*,0)
4. Timo Lahti 7 (2,0,2,3,0)
5. Oskar Fajfer 6 (0,2,1,2,1)
6. Marcel Studziński 1 (1,0,0)
7. Mikołaj Czapla 0 (0,0,0)
8. Philip Hellstroem-Baengs 1 (1,0)

Piotr Kaczorek

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL