Reklama

Reklama

Żużel. eWinner 1. Liga. Adrian Gała w kropce. Miał się rozwijać, a siedzi na ławce

Kontrakt w Polonii miał być dla Adriana Gały krokiem naprzód. Sen zamienił się jednak w koszmar. Seria niefortunnych zdarzeń sprawiła, że 26-latek raczej nieprędko wróci do składu. Brak startów stawia zawodnika w trudnym położeniu. Nie wydaje się, by z Bydgoszczy miał on jeszcze miejsce. Jego forma będzie także zagadką dla innych klubów, więc żużlowiec nie powinien spodziewać się wielu ciekawych ofert.

Przejście Adriana Gały do Abramczyk Polonii Bydgoszcz było nieco zaskakujące. Żużlowiec zaryzykował, opuszczając ciepłe gniazdo w Starcie Gniezno, gdzie jego pozycja była niezachwiana. Gała poszukał nowych wyzwań, by się rozwinąć. Nowe miejsce, nowi ludzie i trener, który miał pomóc mu przeskoczyć poziom wyżej. Niektórzy eksperci zauważali, że 26-latek musi wyeliminować kilka błędów, jeśli chce poprawić swoje wyniki.

Patrząc na pozostałą obsadę seniorów Polonii - Grzegorz Zengota, David Bellego, Wadim Tarasienko i Andreas Lyager Gała był dopełnieniem składu. Pierwszym meczem Polak pokazał, że słowa o chęci rozwoju nie są rzucone na wiatr. 11+3 w debiucie w nowych barwach i dołożenie cegiełki do zwycięstwa nad Unią Tarnów rozpaliło apetyty kibiców i samego żużlowca.

Kontuzja zaczęła lawinę złych zdarzeń

Reklama

Kilka dni później zawodnik zaliczył jednak fatalny wypadek podczas ćwierćfinału Indywidualnych Mistrzostw Polski. Gała i tak miał szczęście, bo skończyło się na mniej poważnym urazie kręgosłupa i kilku urazach. Mimo wszystko opuścił on cztery spotkania, wracając do składu na domowy mecz z Orłem Łódź. Wtedy to gnieźnianin zdobył cztery punkty i bonus.

Kolejny mecz Polonia jechała w Rybniku. Tam doszło do fatalnego wypadku Grzegorza Zengoty i Davida Bellego. Tym razem klub musiał łatać dziury żużlowcami z zewnątrz. Do drużyny trafił Daniel Jeleniewski, mający kłopoty z jazdą w Cellfast Wilkach Krosno. Na początku nie zwiastowało to kłopotów Gały. Ten pojechał świetny mecz w Gnieźnie. Tam jednak dobrze spisał się też Jeleniewski. Obaj równie słabo pojechali z kolei w Łodzi. Na kolejne spotkanie do składu wrócili Zengota i Bellego. Ktoś zatem musiał wylecieć. Niespodziewanie wybór padł na Jeleniewskiego, a ten odpłacił się menedżerowi trzema świetnymi występami.

Jazdy brakuje, a czas leci

Tym samym Gała zasiedział się na ławce rezerwowych i raczej nie za szybko z niej wstanie. Ruszanie czegoś w składzie Polonii byłoby bez sensu. Dla 26-latka nie ma po prostu miejsca. Nici zatem z rozwoju. Zamiast meczów i wyścigów, zawodnikowi pozostaje łapać jakiekolwiek szanse na starty. Sam żużlowiec nie ukrywał zadowolenia, że mógł pojeździć w Memoriale im. Edwarda Jancarza. "Brakuje mi teraz przede wszystkim ścigania, więc będę szukał zawodów, żeby wrócić na swój poziom" - napisał zawodnik na swoim fanpejdżu.

Co dalej z Gałą? Na ten moment nie wydaje się, by w Bydgoszczy miał on przyszłość. Niebawem zawodnik wystartuje w lidze czeskiej, ale, umówmy się, nie jest to wymarzona liga do poprawy swych umiejętności. Brak jazdy w Polsce raczej nie przysporzy mu sterty ofert na stół. Kto będzie chciał kupić "kota w worku", który przegrał walkę o skład? Zanosi się na to, że tym razem ryzykowna decyzja skończy się sportową stratą i koniecznością zaczynania prawie od zera.

Dowiedz się więcej na temat: Polonia Bydgoszcz | Adrian Gała | żużel | sport | eWinner 1. Liga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje