Reklama

Reklama

Żużel. Emocjonalne wyznanie zawodnika Stali Gorzów: Moje ręce są w kiepskim stanie

Moje Bermudy Stal zakończyła tegoroczne rozgrywki z brązowym medalem Drużynowych Mistrzostw Polski. Droga do sukcesu nie była jednak usłana różami. Naprawdę trudny okres ma za sobą Szymon Woźniak. - Modliłem się, by ten sezon się już skończył. Moje ręce nie są w najlepszym stanie – oznajmił przed kamerami Eleven Sports.

Gorzowski zespół ma za sobą słodko-gorzki sezon. Moje Bermudy Stal początkowo przez wielu ekspertów wskazywana była jako jeden z głównych faworytów do zdobycia mistrzostwa. Ostatecznie skończyło się na brązowym medalu, który i tak zadowala tamtejszych kibiców. W najważniejszej części rozgrywek podopiecznym Stanisława Chomskiego zabrakło zwyczajnie szczęścia. Z kontuzjami walczyło bowiem aż czterech podstawowych zawodników, z Martinem Vaculikiem i Szymonem Woźniakiem na czele.

Szczególnie Polak po powrocie na mecz półfinałowy z Motorem nie przypominał siebie sprzed lipcowego upadku w lidze szwedzkiej. W obu starciach z lublinianami 28-latek ani razu nie uzbierał dwucyfrowej zdobyczy punktowej. Przełamanie nie nadeszło także w pierwszym spotkaniu o brąz. Dopiero na zakończenie zmagań indywidualny mistrz kraju z 2017 roku pojechał w końcu na miarę swoich możliwości i okazał się jednym z liderów zespołu. Takie, a nie inne wyniki naszego rodaka nie wzięły się jednak znikąd.

Reklama

Zawodnik Stali Gorzów modlił się o koniec sezonu

Gorzowscy kibice, którzy byli zawiedzeni kiepską postawą Szymona Woźniaka, kilka minut po ostatnim biegu pojedynku o brąz szybko musieli zmienić zdanie. Zawodnik trzeciej siły tegorocznej PGE Ekstraligi wziął się na szczerość i przed kamerami Eleven Sports streścił kilka ostatnich miesięcy z jego życia. - Dziwnie to zabrzmi, ale modliłem się, by ten sezon się już skończył - rozpoczął.

- Po upadku w zeszłym roku na Speedway of Nations w Lublinie doznałem nieprzyjemnego złamania w prawym nadgarstku. Całą zimę poświęciłem na rehabilitację, by uniknąć operacji. Spędziłem naprawdę masę godzin, żeby to zaleczyć. To nie była zima spędzona głównie w domu, ale na ciężkiej rehabilitacji. To mi niestety nie pomogło. Na dodatek w tym sezonie złamałem lewy nadgarstek w Szwecji. Może dziwnie to zabrzmi, ale nie mogę doczekać się operacji, którą muszę przejść, by w kolejnym sezonie być po prostu w pełni sił - dodał.

Szymon Woźniak dziękuje rodzinie

Na całe szczęście, Woźniak nie został sam, i cały czas mógł liczyć na wsparcie nie tylko klubu, ale i najbliższych mu osób. - W tym miejscu chciałbym podziękować mojej rodzinie i wszystkim wokół mnie za wyrozumiałość. Z moim zdrowiem w tym roku naprawdę było jako tako - podsumował.

Gorzowscy kibice muszą więc trzymać kciuki za lekarzy oraz jednego z krajowych liderów drużyny, by nadchodzący zabieg okazał się skuteczny i 28-latek mógł w końcu zapomnieć o problemach. Lepszy Szymon Woźniak to także lepsza Moje Bermudy Stal, która za rok ponownie będzie marzyć o złocie.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje