Reklama

Reklama

Żużel. Eltrox Włókniarz Częstochowa. Po sześciu latach wrócił do domu i nadal nie może w to uwierzyć. Zaskakujące porównanie

Przed sezonem 2021 doszło do kilku zmian w sztabie szkoleniowym Eltrox Włókniarza. Do swojej rodzinnej Częstochowy po sześciu latach przerwy powrócił Jarosław Dymek, który będzie pełnił funkcję menedżera. Sam zainteresowany nie może doczekać się wyjątkowego sezonu i szczerze przyznaje, że jeszcze to do niego nie dociera. Ponadto porównuje Jonasa Jeppesena do Petera Kildemanda.

Przez ostatnie sześć lat Dymek pracował poza rodzinnym miastem. W swoim CV ma między innymi kluby z Rzeszowa, czy Rybnika. Pod koniec roku pojawiła się jednak opcja powrotu do domu, z której skorzystał od razu, bez chwili wahania. - Takiej oferty się po prostu nie odrzuca. Cały czas jestem mega podekscytowany. Rano jak się budzę, to czasami nie dowierzam. Patrzę wtedy zawsze na swoją bluzę, w której chodzę non stop i pojawia się zadowolenie - mówi w rozmowie z klubową telewizją Eltrox Włókniarza.

Reklama

W nowym zespole Dymek będzie współpracował z młodszym od siebie Piotrem Świderskim. Były żużlowiec objął funkcję pierwszego trenera "Lwów" po odejściu Marka Cieślaka, jeszcze w trakcie trwania sezonu 2020. Co ciekawe, drogi obu panów mogły skrzyżować się już kilka miesięcy wcześniej. - Myślę, że dogadamy się bez słów. Byliśmy już blisko współpracy w ubiegłym sezonie w ROW-ie Rybnik. Wtedy wyszło jak wyszło i Piotrek w Rybniku nie pracował. Uważam, że obejdzie się bez problemów i razem będziemy robić wszystko tak dobrze, aby kibice oraz działacze byli zadowoleni z postawy drużyny - deklaruje menedżer częstochowian.

Włodarzom Eltrox Włókniarza udało się zbudować naprawdę ciekawy skład. Jarosław Dymek uważa, że rewelacją rozgrywek może okazać się Jonas Jeppesen. Młody Duńczyk w przeszłości dawał o sobie znać. Kibicom szczególnie zapamiętał się na początku września ubiegłego roku przy okazji meczu jego Arged Malesa TŻ Ostrovii z eWinner Apatorem Toruń, kiedy to na swoim koncie uzbierał aż 15 punktów.

- Uważam, że strzał z nim okaże się skuteczny. Po cichu liczę, że będzie to zawodnik pokroju Petera Kildemanda, kiedy był ściągany do Częstochowy. Wówczas miał być wtedy drugą linią i zawodnikiem punktującym w granicy 5-6 punktów, a wyskoczył z niesamowitą dyspozycją. Z miejsca stał się ulubieńcem kibiców. Potrafił szarżować przy samym płocie i na koniec spotkania przy jego nazwisku można było zapisywać 12 punktów. Myślę, że Jonas będzie jeździł na podobnym poziomie - zakończył Jarosław Dymek.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje