Reklama

Reklama

Żużel. Ekstraliga może zakazać używania opon Anlasa. Prawnicy Turków stoją w blokach

Po piątkowych meczach PGE Ekstraligi komisarze zabrali do kontroli wszystkie opony Anlasa. Pojawiły się wątpliwości, czy ogumienie spełnia warunki homologacji, więc organ zarządzający rozgrywkami chce to sprawdzić w laboratorium. Od Krzysztofa Cegielskiego słyszymy, że prawnicy producenta mocno interesują się całym procesem.

Gdy kilku zawodników odjechało reszcie stawki wrócił temat opon Anlasa. Ci, którzy stracili, podnieśli szum, dowodząc, że ich rywale korzystają z ogumienia, które nie spełnia warunków homologacji, bo jest zbyt miękkie. Dlatego po piątkowych meczach PGE Ekstraligi zabrano wszystkie opony Anlasa do testów.

Prawnicy Anlasa będą walczyli o swoje

Co dalej? Jeśli po sprawdzeniu w laboratorium PIMOT okaże się, że opona jednak spełnia warunki, to temat zostanie zamknięty. Jeśli nie, to może dojść do potężnej awantury. Władze Ekstraligi Żużlowej zapewniają nas, że mogą zakazać używania opony Anlasa w polskiej lidze. Od Krzysztofa Cegielskiego słyszymy jednak, że prawnicy tureckiego producenta przyglądają się sprawie i w razie takiego ruchu mogą wkroczyć zdecydowanie do akcji.

Reklama

Rok temu opony Anlasa zostały wycofane z polskiej ligi po negatywnych testach produktu w laboratorium FIM. PIMOT wówczas także badał oponę, ale wyniki nigdy nie ujrzały światła dziennego. Swoje badanie przeprowadził wtedy także Cegielski. Wyniki podał po dwóch dniach. Oczywiście okazało się, że opona jest za miękka. Zasadniczo jednak o zakazie używania opony zdecydowało badanie FIM.

Rok temu turecką oponę wykluczył FIM

Teraz międzynarodowa federacja nie zajmuje się sprawą. To się może zmienić, jak ruszy cykl Grand Prix. Do tego czasu Anlas będzie problemem wyłącznie polskim. Wiele osób w środowisku jest przekonanych, że opona lada chwila zostanie zakwestionowana. Choćby z tego względu, że turecka opona była już wielokrotnie sprawdzana przy okazji spotkań i jej twardość miała znacznie odbiegać od ogólnie przyjętej normy.

Jeśli normalnie opona ma 68 stopni w skali Shore’a, to te z Anlasa miały mieć nawet poniżej 60 stopni. Nikt jednak nie protestował, bo tłumaczono, że takie badanie na stadionie nie jest wiarygodne, że opoy leżą na słońcu i mają prawo mieć mniej stopni. Inna sprawa, że ubiegłoroczny protest też zaczął się od takiego prostego badania na stadionie, które wykonał Cegielski. Wynik opony na testach w laboratorium niewiele odbiegał od tego stadionowego.

W Toruniu były miękkie opony

Od trenera eWinner Apatora Tomasza Bajerskiego słyszymy, że niektóre opony Anlasa mierzone przed piątkowym meczem Torunia z Betard Spartą także odbiegały od normy. Zobaczymy jednak, co pokażą testy w laboratorium.

Dodajmy, że po spotkaniu w Toruniu do kontroli trafiły opony Pawła Przedpełskiego, Adriana Miedzińskiego, Roberta Lamberta i praktycznie całej drużyny Betard Sparty z wyjątkiem Gleba Czugunowa, bo on miał korzystać z opon Mitasa.

Wyjaśnijmy, że zawodnicy korzystający z opon Anlasa nie muszą się obawiać konsekwencji. Opona posiada homologację. Jeśli okaże się, że nie spełnia jej warunków, to żużlowcy na pewno za to nie zapłacą. Oni kupili homologowany produkt, więc nic im nie grozi. 

Zobacz nasz codzienny program o Euro - Sprawdź!

Relacja audio z każdego meczu Euro tylko u nas - Słuchaj na żywo!



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje