Reklama

Reklama

​Żużel. Działacz eWinner Apatora Toruń narzeka. Kibiców mało, a kupić też nie było kogo

eWinner Apator Toruń w ekspresowym tempie awansował do PGE Ekstraligi. Listopadowe okno transferowe nie było dla nich łatwe. Nie było zbyt wielu dobrych zawodników do kupienia. - Jest to temat, którym szerzej powinny się zająć władze polskiego żużla - powiedział członek rady nadzorczej, Adam Krużyński.

Ekipa z Torunia w najlepszy z możliwych sposobów powróciła do najwyższej klasy rozgrywkowej. W sezonie 2020 podopieczni Tomasza Bajerskiego byli nie do zatrzymania na pierwszoligowych torach. eWinner Apator zanotował zaledwie trzy porażki i z dużym spokojem awansował do PGE Ekstraligi.

Reklama

Pomimo świetnej passy, kibiców na stadionie było jak na lekarstwo. Taka tendencja w tym mieście utrzymuje się już od kilku dobrych lat. - Toruń ma bardzo specyficzną publiczność. Troszeczkę może powiem brzydko, ale mamy takich kibiców sukcesu. Pamiętamy te pierwsze sezony po oddaniu Motoareny, kiedy naprawdę nie było, gdzie włożyć przysłowiowej szpilki. Uważam jednak, że nie tylko Toruń ma ten problem. To jest szersza sprawa. Cały żużel, jak i sport w ogóle boryka się z problemem frekwencji na stadionach. Nasza Ekstraliga jest naprawdę najlepszym produktem, jaki można sobie wyobrazić pod każdym względem. Mimo to jest problem - oznajmił Adam Krużyński w rozmowie z Tygodnikiem Żużlowym.

Frekwencja nie okazała się jedynym problemem beniaminka PGE Ekstraligi. Torunianie mieli także "pod górkę" w listopadowym oknie transferowym. Wszystko za sprawą małej dostępności polskich seniorów. Zdaniem Krużyńskiego, tą sprawą powinny zająć się władze żużla w naszym kraju. - Polscy zawodnicy czy jadą dobrze czy słabo i tak są dobrze opłacani, bo jest ich po prostu za mało. Tu należałoby zająć się tym tematem. Mocno naciska się kluby na szkolenie, a czy coś z tego będzie zobaczymy. Za wcześnie o tym mówić. Zawodnicy, którzy kończą wiek juniora też w większości giną z żużla i niestety przez to potem nie mamy dopływu seniorów - wyjaśnił.

Niewątpliwie dobrą informacją jest świetna współpraca na linii klub - trener. Bajerski wzorowo odnalazł się w nowym miejscu. Szkoleniowiec poza seniorami wspiera także młodzieżowców. - Z naszego doświadczenia wynika, że Tomek jest do obu tych tematów predysponowany. On sam sobie wybierze ludzi, którzy będą go wspierali i odciążą od obowiązków związanych z młodzieżą. Jeżeli mamy mieć w Toruniu ciągłość szkolenia i wiedzę na temat rozwoju tych naszych chłopaków, to Tomek musi być jak najbliżej nich. On trzyma pieczę nad wszystkim. Jest to odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu - zakończył członek rady nadzorczej KS Toruń.

Wojciech Kulak


Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL