Reklama

Reklama

Żużel. Drabik był u Skrzydlewskiego. Dostał od niego dobrą radę

30 października mija termin zawieszania Maksyma Drabika przez POLADA za naruszenie procedury antydopingowej. Żużlowiec może już jednak trenować i robi. Pierwszy raz na tor wyjechał w chorwackim Gorican, a teraz jeździł na stadionie Orła Łódź, gdzie kiedyś startował jako junior.

- Nie oglądałem, jak Maksym jeździ, bo ja nie jestem fachowcem, więc i tak bym żadnych dobrych wniosków nie wyciągnął - mówi nam Witold Skrzydlewski, jeden ze sponsorów Orła. - Pogadaliśmy sobie jednak towarzysko o życiu i różnych rzeczach. Wspominaliśmy stare czasy.

Co Skrzydlewski powiedział Drabikowi

- Powiedziałem Drabikowi, że teraz musi być bardzo silny psychicznie, bo jak mu jeden mecz nie wyjdzie, to kibice potraktują go okrutnie - opowiada Skrzydlewski.

- Jak dla mnie Maksym to jest dalej ten sam sympatyczny chłopak, który był w Orle kilka lat temu. Nic się nie zmienił, odkąd jego tata go do nas wtedy przywiózł - przekonuje sponsor Orła.

Reklama

Orzeł chciałby mieć Drabika, ale on już jest w Motorze Lublin

Drabik przed przyjazdem na trening w Łodzi rozmawiał zarówno z trenerem Adamem Skórnickim, jak i ze Skrzydlewskim. Miał ich zgodę na to, by wyjechać tor. - Ma prawo trenować, a jako że u nas praktycznie zaczynał karierę, to zwyczajnie nie mogliśmy odmówić - komentuje Skrzydlewski.

Oczywiście Skrzydlewski chciałby mieć w drużynie kogoś takiego, jak Drabik. - Nie ukrywam, że byłoby fajnie mieć takiego zawodnika, ale trzeba być realistą - zauważa człowiek, dzięki któremu Orzeł funkcjonuje od wielu lat w żużlu.

Przyszłość zawodowa Drabika jest znana. Tajemnicą poliszynela jest, iż związał się on kontraktem z Motorem Lublin. Na finiszu negocjacji Motor użył bardziej przekonujących argumentów niż eWinner Apator Toruń.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje